Warszawa. "To istny horror". Pasażerowie pociągów podmiejskich mają dość utrudnień

- By dojechać do pracy na 9, muszę już od 6 wyszukiwać informacji, czy mój pociąg w ogóle odjedzie - mówi nam pan Michał. Zirytowanych pasażerów próbujących dostać się do Warszawy tzw. linią otwocką jest więcej. Od kilku dni utrudnienia są tu gigantyczne. Jak długo to potrwa?
Zobacz wideo

Ostatnio nie ma dnia bez co najmniej jednej awarii na linii otwockiej. To ważne połączenie, z którego codziennie korzystają tysiące mieszkańców Wawra i podwarszawskich miejscowości, dojeżdżający do pracy i szkół w stolicy.

Utrudnienia nasiliły się od 4 września, kiedy kolejarze zamknęli jeden tor między stacją w Wawrze a Dworcem Wschodnim - w związku z kolejnym już etapem przebudowy Warszawskiego Węzła Kolejowego. Prace na różnych odcinkach linii będą tu trwały co najmniej do końca miesiąca. W takiej sytuacji wystarczy jedna usterka, by sparaliżować ruch na pół dnia. I tak się właśnie dzieje.

"To jest istny horror"

W czwartek doszło do awarii na wysokości stacji w Wawrze - zepsuły się rozjazdy. Skutek? Kilkudziesięciominutowa przerwa w ruchu i odwołane pociągi. Te, które odjechały, zrobiły to z co najmniej 30-minutowym opóźnieniem.

Rozjazdy w Wawrze uległy awarii także w środę. Z tego powodu kolejarze odwołali kilka porannych składów Szybkiej Kolei Miejskiej i Kolei Mazowieckich. Pasażerowie byli wściekli, czemu dali upust w mediach społecznościowych.

"Najpierw nie przyjechała SKM (06:05 z Otwocka), następnie pociąg do Grodziska (06:18 z Otwocka) był tak zawalony ludźmi, że buta się nie dało wcisnąć. Zmarzniętych pasażerów przygarnął litościwie pociąg do Radomia (06:31 z Otwocka), by później zapewnić nam kilkunastominutowy postój w Wawrze. Aż drżę z niecierpliwości na powrót" - napisał jeden z pasażerów.

"To, co się dzieje, to jest istny horror", "Paranoja! Czy codziennie z przygodami mamy jeździć do pracy?" - wtórowali inni podróżni.

Podobne komentarze można usłyszeć też na żywo. - Mam już serdecznie dosyć tej sytuacji. Od kilku lat dojeżdżam do Warszawy pociągami. Od czasu do czasu zdarzają się opóźnienia, ale to, co dzieje się w ostatnim czasie, to już tragedia. Poważnie zastanawiam się nad przesiadką we własny samochód po to, by nie tłumaczyć się codziennie w pracy, dlaczego się spóźniłam - mówi pani Kinga, która do stolicy dojeżdża z Otwocka.

Podobnego zdania jest pan Michał, który jeździ ze stacji w Świdrze. - By dojechać do pracy na 9, muszę już od 6 wyszukiwać informacji, czy mój pociąg w ogóle odjedzie. Ostatnio z Otwocka nie wyjechały cztery pociągi z rzędu. To oznacza, że przez godzinę nie było możliwości, by ruszyć w drogę - irytuje się.

Z autobusami, jak dodaje, też jest problem. - Jedyny miejski autobus [linia 702 - red.] z naszego miasta jedzie do Warszawy okrężną drogą przez ponad godzinę! I nie ma nawet mowy o dojechaniu w tym czasie do centrum, tylko do pętli przy rondzie Wiatraczna. Potem tramwaj i po prawie dwóch godzinach mogę być w pracy. Zaznaczę, że mieszkam nie 200, a 25 kilometrów od centrum Warszawy - podkreśla.

Utrudnienia będą trwały jeszcze długo

Przebudowa zatłoczonej linii trwa w najlepsze i wraz z planowanym remontem "średnicy" (odcinek między Dworcem Wschodnim a Zachodnim) potrwa jeszcze kilka lat. Docelowo inwestor - czyli spółka PKP PLK - chce, by na odcinku między Warszawą Wschodnią a Otwockiem działały cztery tory (dwa dla pociągów podmiejskich i dwa dla pociągów dalekobieżnych).

Między Olszynką Grochowską i Dworcem Wschodnim ma powstać nowy przystanek - Warszawa Grochów (u wylotu ulicy Wiatracznej). W tym momencie trwają też prace przy przebudowie przystanku Warszawa Gocławek. Po zakończeniu prac na tym odcinku kolejarze rozpoczną przebudowę linii między Wawrem a Otwockiem.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny