Kobiety i dziewczynki torturowane na Zieleniaku będą miały swoją tablicę. "Nie ma tu żadnej złej woli"

Już za kilka dni na warszawskiej Ochocie ma pojawić się tymczasowa tablica upamiętniająca kobiety i dziewczynki torturowane w czasie Powstania Warszawskiego na Zieleniaku. W przyszłości ma się też pojawić osobny pomnik. W TOK FM zapowiedziała to burmistrzyni dzielnicy Dorota Stegienka. O upamiętnienie ofiar od wielu miesięcy zabiega strona społeczna.

Zieleniak przy ulicy Grójeckiej to popularne targowisko na Ochocie. W czasie Powstania Warszawskiego było miejscem okrutnych zbrodni - obozem przejściowym, do którego Niemcy spędzali ludność cywilną. Szczególnie kobiety i dziewczynki, które gwałcono i torturowano. W sumie przez Zieleniak przeszło około 60 tysięcy osób, z czego tysiąc zamordowano.

Mieszkańcy i mieszkanki stolicy co roku - 5 sierpnia - spotykają się przed Zieleniakiem, by wspominać ofiary tamtych wydarzeń. Od miesięcy lokalna społeczność podejmuje też starania, aby na miejscu pojawiła się specjalna tabliczka (stały element) upamiętniająca torturowane tam kobiety i dziewczynki. Inicjatorką tych działań była aktywistka Elżbieta Podleśna. W akcję włączyły się też m.in. Sylwia Chutnik i radna Agata Diduszko-Zyglewska. 

Nowy Zieleniak na OchocieNowy Zieleniak na Ochocie SŁAWOMIR KAMIŃSKI

Już w tamtym roku zebrał się w tej sprawie miejski zespół ds. upamiętnień. Ustalono, że upamiętnienie powstanie i zostanie sfinansowane z pieniędzy dzielnicy. Strona społeczna miała nadzieję, że uda się je zorganizować już na najbliższą rocznicę okrutnych wydarzeń, ale - jak twierdziły inicjatorki - akcja spotkała się z opieszałością władz dzielnicy.

- Ja się absolutnie nie zgadzam ze stwierdzeniem o opieszałości lokalnych władz. W ogóle nie możemy mówić o czymś takim - protestowała Dorota Stegienka, burmistrzyni dzielnicy Ochota, która gościła w TOK FM, w programie Anny Piekutowskiej. Zapewniała, że w tej sprawie "nie ma z niczyjej strony żadnej złej woli", a dzielnica chce, by upamiętnienie torturowanych na Zieleniaku kobiet powstało jak najszybciej.

- Faktem jest, że ta tablica była procedowana jeszcze przez poprzedni zarząd [dzielnicy], ale niestety nie doprowadzono tej sprawy do finału. Kiedy objęliśmy władzę na Ochocie, to jednym z pierwszych spotkań, które (…) burmistrz Grzegorz Wysocki zorganizował, to było właśnie zaproszenie pań, abyśmy usiedli do stołu i zastanowili się, jak mogłoby wyglądać to upamiętnienie - tłumaczyła dalej burmistrzyni.

Przekonywała, że propozycje w tej sprawie ulegały zmianie. Początkowo mówiono o tablicy, potem o oddzielnym pomniku. - Mamy naprawdę dużo dobrej woli, żeby wszystkie ofiary, w tym kobiety i dziewczynki, były upamiętnione godnie na Zieleniaku. I naszym pomysłem było procedowanie dużego, godnego pomnika. I to jest na stole, i o to zabiegamy. Robimy wszystko, żeby to powstało - zapewniała Stegienka. Przekonywała jednak, że aby tak się stało, dzielnica musi stworzyć "nowe zadanie inwestycyjne" i znaleźć na nie pieniądze, co w obecnej sytuacji finansowej nie jest proste.

- Z przykrością słucham tego, co mówi pani burmistrzyni - skwitowała radna Agata Diduszko-Zyglewska, która także gościła w audycji Anny Piekutowskiej. Przekonywała, że dzielnica wysuwała pomysły, które nie były możliwe do zrealizowania. Chciała postawić tablicę upamiętniającą ofiary z Zieleniaka przy objętej opieką konserwatorską tablicy Tchorka.

- Władze dzielnicy mówiły też o pomnikach, o różnych rozbuchanych rzeczach. Natomiast strona społeczna prosiła po prostu o to, żeby to było tak, jak życzą sobie warszawianki [w formie tablicy przy Zieleniaku - red.] - wyjaśniała radna. Jak mówiła, wszystko udało się ustalić już w listopadzie ubiegłego roku na jednym ze spotkań zespołu ds. upamiętnień. - I treść tablicy, i kształt, i wszystko, co trzeba zrobić. Czekaliśmy tylko na techniczne działania dzielnicy. Wszyscy mieli poczucie, że te działania się dzieją, ponieważ dzielnica milczała - wspominała Diduszko-Zyglewska.

W maju tego roku, jak mówiła dalej radna, dyrektor biura konserwatora zabytków napisał do burmistrzyni pytania w tej sprawie. - Nie dostaliśmy odpowiedzi, więc na początku czerwca ja jako radna i osoba reprezentująca społeczną stronę ponownie napisałam, także nie było odpowiedzi - wspomina.

Dorota Stegienka ponownie zaprotestowała. Podkreśliła, że zależy jej na tym, by upamiętnienie kobiet i dziewczynek torturowanych i zamordowanych na Zieleniaku było, i to już teraz. Dlatego - jak podała na antenie TOK FM - na 5 sierpnia będzie gotowa tymczasowa tablica, z poliwęglanu, a w przyszłości zostanie postawiony osobny pomnik, na który dzielnica "musi otworzyć oddzielne zadanie inwestycyjne".

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny