6 tysięcy pelargonii na placu Piłsudskiego. "Polskie ogrodnictwo jest na kolanach i umiera"

Rolnicy z Agrounii przywieźli do Warszawy 6 tysięcy pelargonii. Rano ułożyli z nich kilkumetrowy krzyż na samym środku placu Piłsudskiego. Wszystko w ramach protestu. Jak mówi lider Agrounii Michał Kołodziejczak, krzyż ma symbolizować trudną sytuację polskich producentów kwiatów.
Zobacz wideo

Kilkumetrowy krzyż z pelargonii pojawił się na placu Piłsudskiego około godziny 8. Agrounia chciała w ten sposób zwrócić uwagę warszawiaków na trudną sytuację polskich producentów kwiatów. Ci - jak mówił Michał Kołodziejczak - mają ogromny problem ze sprzedawaniem swoich roślin do dużych sieci handlowych. Lider Agrounii obwiniał o to producentów z Holandii.

- Dzisiaj w Warszawie ułożyliśmy krzyż z kwiatów. To symbol tego, że polskie ogrodnictwo jest na kolanach i umiera. Polski rynek zawalony jest kwiatami zza granicy - przekonywał. - Holendrzy zauważyli, że mogą w Polsce sprzedawać swoje kwiaty. Dogadali się ze sklepami, które ulokowane są w Polsce i mamy dziś potężny problem. Jeżeli polski rząd, państwo i politycy nie zrobią dziś z tym nic, to za chwilę stracimy rynek kwiatów, który dzisiaj jest w Polsce i przejmą go Holendrzy - mówił dalej Kołodziejczak.

Aktywista podkreślał, że "to jest skandaliczna sytuacja". - Te kwiaty są symbolem tego, jak źle zorganizowany handel, handel oddany dużym firmom, po prostu przejmuje naszą produkcję - mówił lider Agrounii.

Kołodziejczak zaistniałą sytuację tłumaczył między innymi działaniem holenderskich eksporterów w reakcji na ograniczenie możliwości zbytu w czasie pandemii COVID-19. - Kiedy rynki światowe pozamykały się, nagle Holendrzy obudzili się z ręką w nocniku i nie wiedzieli, gdzie sprzedać swoje kwiaty. Postanowili szukać rynków bliżej siebie, gdzie do niedawna nie przywozili kwiatów i zwietrzyli interes w Polsce. Weszli w bardzo mocne porozumienie ze sklepami i zamiast polskich producentów, to oni dostarczali kwiaty do sklepów, które są w Polsce - mówił lider Agrounii. 

Kwiaty wykorzystane w ramach protestu pochodzą z Wielkopolski. Dokładniej z gospodarstwa ogrodniczego Nowiccy spod Gostynia.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny