Warszawa. Nie będzie podwyżki cen biletów. Prezydent Trzaskowski wycofuje się z pomysłu

Nie będzie zapowiadanej przez Rafała Trzaskowskiego podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej w Warszawie. Kilkanaście dni temu prezydent stolicy zapowiadał, że będzie ona konieczna z powodu m.in. wyższych kosztów energii. Jak dowiedział się reporter TOK FM, propozycja nie trafi jednak do rady miasta.
Zobacz wideo

Inicjatywa prezydenta stolicy nie spotkała się z akceptacją radnych Warszawy, a to oni mają w tej sprawie głos decydujący. Pomysł Rafała Trzaskowskiego - a więc polityka Koalicji Obywatelskiej - odrzucają nawet politycy tego ugrupowania. A wiceprzewodniczący rady miasta Sławomir Potapowicz (klub KO) dodaje, że sprzeciw wobec podwyżki połączył wszystkich radnych, zarówno z Koalicji Obywatelską oraz Prawa i Sprawiedliwości. I gdyby do głosowania doszło, to najprawdopodobniej wspólnie zagłosowaliby przeciw. 

- Zależy nam na tym, by mieszkańcy zaczęli w jak największym stopniu korzystać z komunikacji miejskiej: autobusów, tramwajów, warszawskiego metra. Biorąc więc pod uwagę szalejącą inflację, trudno oczekiwać, by warszawscy radni tak po prostu poparli jakąkolwiek podwyżkę cen biletów. Wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne - mówi Potapowicz.

Rzeczniczka ratusza potwierdza, że prezydent nawet nie złoży do rady miasta takiej inicjatywy. Wcześniej - w czasie konferencji prasowej - Trzaskowski mówił o jednym z planowanych rozwiązań, jakim miała być podwyżka wyłącznie cen biletów jednorazowych. Chodziło o to, by zachęcić warszawiaków do kupowania biletów długookresowych. Radni jednak i na to nie chcą się zgodzić.

Warszawiacy mogą więc odetchnąć z ulgą. Problem wysokich kosztów utrzymania stołecznej komunikacji jednak pozostaje. Wzrost cen prądu uderza szczególnie w metro. - Z dużym niepokojem obserwujemy to, co się dzieje na rynku energii. W latach 2021-22 nastąpił dwukrotny wzrost kosztów energii: z ponad 40 milionów złotych do ponad 80 milionów złotych. Wszelkie działania oszczędnościowe (...) zmierzają do ograniczenia zużycia, ale koszty cały czas rosną. Jeśli cena energii ma być na poziomie 1000 złotych za 1 megawatogodzinę w 2023 roku, będziemy mierzyć się z ogromnym wyzwaniem - mówił kilkanaście dni temu prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk.

Miasto będzie więc gdzie indziej szukać pieniędzy na utrzymanie publicznej komunikacji. Jak słyszymy w urzędzie, konieczne będą cięcia innych wydatków. Prezydent stolicy naciska też na rząd w kwestii zmniejszenia tzw. janosikowego, czyli daniny wpłacanej do budżetu centralnego przez bogatsze gminy.

Wobec propozycji podwyżek cen biletów ostro protestowała Nowa Lewica. Polityczka tej partii (i jednocześnie była warszawska radna) Paulina Piechna-Więckiewicz podkreśla, że dodatkowych pieniędzy w miejskim budżecie można szukać przez poszerzenie strefy płatnego parkowania. - Ona i tak jest jedna z najtańszych, jeśli chodzi o duże polskie miasta - zauważa. I z satysfakcją ocenia, że presja jej partii, ale także mieszkańców stolicy, przyczyniła się do zmiany planów ratusza. - Warszawa przez lata chlubiła się tym, że od dawna nie podnosiła cen biletów i tak powinno pozostać - stwierdza była radna. - Inflacja i drożyna dotknęły już warszawiaków i warszawianki. Dlatego nie można im dokładać kolejnych obciążeń - przekonuje.

Warszawa rzeczywiście ma jedne z najtańszych cen biletów komunikacji miejskiej w Polsce. Bilet 20-minutowy normalny kosztuje 3,40 zł (ulgowy - 1,70 zł). Cena biletu jednorazowego 75-minutowego to 4,40 zł (lub 2,20 zł za bilet ulgowy). Szczegółowy cennik można znaleźć tu. 

Radni i parlamentarzyści (przede wszystkim Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy) podkreślają, że będą wspierać samorządy w walce o poprawę kondycji ich budżetów. W tym celu podpisano niedawno porozumienie samorządowe. - Wiemy, jak pod rządami Zjednoczonej Prawicy obcinane są dochody samorządów, ale jeśli chcemy mieć zrównoważony transport, to nie oszukujmy się, on musi być tani - mówi wiceprzewodniczący Rady Warszawy Sławomir Potapowicz. A Paulina Piechna-Więckiewicz z Nowej Lewicy dodaje: "Jest jeszcze inny ważny argument. Nie mówmy warszawiakom, że muszą płacić za wojnę PiS-u z samorządem, bo wtedy dajemy tylko argumenty Prawu i Sprawiedliwości". - Już widzę zadowolonych polityków obozu władzy, którzy mówią, że podwyżki cen biletów to skandal - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny