Warszawa. Parada Równości w tym roku inna niż zwykle. "Chcemy zaapelować do całego świata"

Anna Gmiterek-Zabłocka
Warszawska Parada Równości odbędzie się 25 czerwca. Już wiadomo, że będzie wyjątkowa. Społeczność LGBT z Polski łączy siły ze społecznością LGBT z Kijowa. - Pomysł wyszedł od nich, chcieli się do nas dołączyć. Dlatego paradę przygotowujemy wspólnie - mówi prezeska wydarzenia Julia Maciocha.
Zobacz wideo

W Kijowie miała się w tym roku odbyć jubileuszowa 10. Parada Równości. W obliczu agresji Rosji na Ukrainę i dramatycznej wojny nie jest to możliwe. Stąd pomysł na wspólną polsko-ukraińską paradę w Warszawie. - Pomysł wyszedł od naszych ukraińskich przyjaciół i byłam tym niezwykle poruszona - mówi TOK FM prezeska Parady Równości Julia Maciocha. Ukraińcy przygotowali też logo wydarzenia. 

- Tegoroczna parada będzie pięknym gestem międzynarodowego połączenia naszych społeczności. Będziemy iść po pokój, po miłość, po zrozumienie i oczywiście po zwycięstwo Ukrainy. Gdy zapytali nas, czy zgodzilibyśmy się ich w Warszawie ugościć, odpowiedzieliśmy, że nie chcemy ich gościć, tylko chcemy, by razem z nami byli gospodarzami tegorocznej Parady Równości w Warszawie - mówi Maciocha. 

- Rosja odbiera nam domy, rodziny, przyjaciół i bliskich, ale nigdy nie odbierze nam wolności, prawa do istnienia i głosowania. 25 czerwca nie będziemy świętować. Chcemy zaapelować do całego świata: pomóżcie Ukrainie zwyciężyć! Pomóżcie Ukraińcom żyć swobodnie na swojej ziemi - dodaje z kolei Lenny Emson, prezes KyivPride.

100 tysięcy osób

Organizatorzy spodziewają się, że w paradzie weźmie udział nawet 100 tysięcy ludzi. Oprócz tęczowych flag pojawią się oczywiście flagi Ukrainy. - Stworzymy też specjalną platformę muzyczną, na której będzie można usłyszeć ukraińską muzykę, ale też przemówienia w języku ukraińskim - zapowiada Maciocha. 

Nasza rozmówczyni podkreśla, że we wszystkie wydarzenia związane z tegoroczną Paradą Równości włączeni będą Ukraińcy i Ukrainki. - Zapraszamy rano, przed paradą, do parku Świętokrzyskiego. Będą koncerty, imprezy i maraton filmowy po paradzie. Wszędzie tam będą akcenty ukraińskie. Chcemy się integrować i nieważne, czy to polska, czy ukraińska społeczność LGBT, bo tak naprawdę jesteśmy jednością - przekonuje prezeska warszawskiej parady. 

Aktywistka podkreśla, że sytuacja w Ukrainie 25 czerwca może być różna. Nikt tego nie jest w stanie przewidzieć. - Bierzemy to pod uwagę. Wiemy również, że osoby, które mają w dokumentach wpisaną płeć męską, nie mają możliwości wyjazdu z Ukrainy. Jesteśmy cały czas w kontakcie ze społecznością, która przyjechała do Polski i która chce się zaangażować w organizację tego marszu. Bardzo potrzebne im jest odzyskanie poczucia sprawczości. I to możemy im dać - przekonuje Julia Maciocha. 

Parada Równości to największe w Polsce święto wolności, równości i tolerancji. Organizuje je Fundacja Wolontariat Równości. W tym roku parada miała być szczególna - otwarta, bez maseczek i problemów związanych z koronawirusem. Wybuchła wojna i plany trzeba było nieco zmienić. - Dlatego będziemy wspólnie iść po pokój, po wolność i akceptację. I ten akcent niebiesko-żółty kolor będzie w tym roku mocno widoczny - dodaje Maciocha. 

Według szacunków z Ukrainy do Polski - w obliczu wojny - wjechało około 25 tysięcy osób nieheteronormatywnych. Większość najprawdopodobniej wyjechała na zachód Europy: do Danii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i wielu innych państw. - Natomiast w samej Warszawie utrzymujemy kontakt z setką czy nawet większą liczbą osób, które zostały u nas i które tu próbują jakoś żyć - informuje Julia Maciocha.  

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny