"Wszyscy powinni być traktowani tak samo". Trzaskowski o kosztach utrzymania uchodźców

- Nie chodzi o odbieranie komukolwiek środków, tylko o urealnienie kwoty - mówi prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w kontekście pieniędzy przeznaczanych przez rząd na utrzymanie uchodźców. Tymczasem prywatny przedsiębiorca otrzymuje od wojewody 95 zł za opiekę nad osobą z Ukrainy, a samorząd ponad dwa razy mniej.
Zobacz wideo

Jeszcze kilkanaście dni temu wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł nie chciał ujawnić, jakie koszty niesie za sobą utrzymanie punktu dla uchodźców w Nadarzynie. Ostatecznie, w trybie dostępu do informacji publicznej, udało nam się ustalić, że Ptak Warsaw Expo dostaje za każdą przyjętą osobę 95 zł brutto dziennie. Polakom, którzy na własną rękę przyjmują uchodźców z Ukrainy, musi wystarczyć kwota o ponad połowę mniejsza (40 zł). Podobnie zresztą jak samorządom. - Samorządowcy dostają o ponad dwa razy mniej - powiedział we wtorek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

- Mieliśmy obiecane na samym początku 120 zł. Później ta suma spadła do 40 zł. Wszyscy powinni być traktowani tak samo. Rządzący mówili, że ci, którzy mieli podpisane wcześniej umowy, mogą dostać więcej, ale według tego, co wiem od wielu samorządowców, ta dysproporcja jest w wielu miejscach - mówił dalej Trzaskowski. Zaznaczał, że nie chodzi o odbieranie komukolwiek środków, tylko o "urealnienie kwoty" na utrzymanie uchodźców.

Zarówno Ptak Warsaw Expo, jak i samorządowcy w swoich punktach pomocowych zapewniają uchodźcom nocleg, wyżywienie i wszelkie media. Rządowe punkty mogą przy okazji liczyć na wsparcie m.in. skazańców oddelegowanych przez Służbę Więzienną czy Wojsk Obrony Terytorialnej. Kiedy byliśmy w Nadarzynie kilka dni temu, skazańcy pracowali w magazynach, zakonnice wspomagały matki z dziećmi, a WOT kierował ruchem i pomagał w logistyce. Nie brakowało tam również wolontariuszy.

"Nie odbiegamy jakością od hali na 7 tysięcy ludzi"

- Samorządy dostają mniejszą kwotę na dobę i wszystko robią własnymi rękami oraz rękami wolontariuszy - mówi Krzysztof Strzałkowski, burmistrz dzielnicy Wola. Podkreśla, że uchodźcy w samorządach są lokowani w biurowcach i halach sportowych. Warunki są tam, jego zdaniem, bardziej komfortowe niż w ogromnych halach targowych. - W wielu dzielnicach Warszawy są tymczasowe noclegownie, na Woli są dwa takie punkty na 700 miejsc, z których zajętych jest 350. W takich punktach, oprócz całodniowego wyżywienia, zabezpieczamy pomoc psychologa dla dzieci i pomoc medyczną - opisuje Strzałkowski.

Burmistrz nadmienia też, że pierwsza transza środków od wojewody dla Warszawy za ponad 20 lokalizacji pomocowych na rzecz uchodźców to niewiele ponad 1 mln zł. - Resztę wydatków ponoszą samorządy z własnej kieszeni oraz opierając się na wsparciu wolontariuszy - kwituje. 

Oświadczenie wojewody

Urząd Wojewody Mazowieckiego w poniedziałek późnym wieczorem wydał oświadczenie, w którym odniósł się do sprawy kosztów organizacji miejsc zakwaterowania dla uchodźców w Nadarzynie. Urzędnicy zapewniają w nim, że umowa z Ptak Warsaw Expo została zawarta zgodnie z prawem zamówień publicznych i wynikała z "konieczności udzielenia nagłej i nieprzewidzianej sytuacji" związanej z wybuchem wojny w Ukrainie. Zwracają też uwagę, że - decydując się na udostępnienie miejsca Ukraińcom - firma Ptak Warsaw Expo musiała zmienić przeznaczenie obiektów i "zawiesiła ich dotychczasową formę działalności, z której pozyskuje dochody".

Kanapki pilnie zamówię

Pierwsi uchodźcy do Nadarzyna przyjeżdżali na początku marca. W szczytowych momentach było tam 7-8 tysięcy osób - część na chwilę, ale część na kilka dni. Jak wyliczył dziennikarz TOK FM Michał Janczura, do poniedziałku Ptak Warsaw Expo - za goszczenie uchodźców - mógł uzyskać ponad 4 mln zł. 

Jednocześnie cały czas trwały zbiórki darów dla uchodźców. W akcję robienia kanapek do hali w Nadarzynie włączyła się m.in. grupa "Zupa na granicę", o czym pisaliśmy na naszym portalu. - Robiłyśmy je za własne pieniądze i pieniądze darczyńców. Zadzwonili do nas tamtejsi wolontariusze i przez kilka dni, cztery-pięć, przywoziliśmy po kilka tysięcy kanapek dla lokowanych uchodźców w Nadarzynie. Ostatnią transzę przywieźliśmy 15 marca, w niedzielę. Potem doszliśmy do wniosku, że nie mamy tyle sił i środków, żeby wspomagać miejsca, które i tak mają zapewnione wsparcie - mówi nam wolontariuszka z grupy "Zupa na Granicę".

Jak podali w wyżej cytowanym oświadczeniu urzędnicy wojewody, umowa z firmą Ptak Warsaw Expo została zawarta na miesiąc z możliwością przedłużenia. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny