Trzaskowski: Przez Warszawę przewinęło się już 100 tysięcy uchodźców z Ukrainy. Potrzebna pomoc rządu

Przez Warszawę przewinęło się już ponad 100 tysięcy uchodźców - szacuje Rafał Trzaskowski. Prezydent stolicy mówi o coraz większych wysiłkach miasta na rzecz pomocy uchodźcom i wskazuje jasno - potrzebne jest wsparcie rządu.
Zobacz wideo

Według danych stołecznego ratusza - w mieście działają 22 punkty, w których możliwe jest zakwaterowanie i pomoc uchodźcom z Ukrainy. To, jak wylicza prezydent Trzaskowski, miejskie biura, nieruchomości należące do miasta, ośrodki sportu i rekreacji, ale też szkoły i przedszkola.

Tylko w czwartek w Warszawie schroniło się 400 kolejnych osób. 250 z nich trafiło do ośrodków miejskich, reszta znalazła pomoc w punktach utworzonych przez wojewodę. Jednak największa grupa Ukraińców przyjmowana jest przez mieszkańców stolicy - w domach i mieszkaniach. Ich dokładna liczba jest trudna do ustalenia. Przez miejskie punkty pomocy w ciągu doby przewija się nawet 5 tysięcy osób. - Stolica jest, jak dotąd, najpopularniejszym miejscem, do którego kierują się uchodźcy będący już w Polsce - mówił w piątek prezydent Trzaskowski.

Najwięcej uchodźców dociera do Warszawy pociągami. "W punktach informacyjnych na Dworcu Wschodnim i Dworcu Zachodnim przez pierwszy tydzień wojny udzieliliśmy pomocy 25 tys. osób" - pisze ratusz na swojej stronie.

Potrzeba dodatkowej pomocy

Osoby pomagające uchodźcom w ośrodkach czy punktach informacyjnych to głównie wolontariusze. O tym, jak trudna może być ich praca mówił w TOK FM Dariusz Joński. Poseł Koalicji Obywatelskiej opisał sytuację z Dworca Centralnego w Warszawie, której był świadkiem.

- Zobaczyłem, że nie ma tam kto obsługiwać jednego stolika (...) Poszedłem porozmawiać z wolontariuszem przy tym stoliku. Powiedział, że jest rozczarowany, bo wojewoda nawet jednego punktu nie może porządnie zrobić. Stwierdził, że powinno ten stolik obsługiwać co najmniej 20 osób, a wolontariuszy jest w porywach 7. Są tak zmęczeni, że nie mają siły stać - opowiadał Joński.

Stołeczny ratusz apeluje przy tej okazji do chętnych, którzy chcą pomagać, na przykład w miejskich zbiórkach. Urzędnicy podkreślają, że takie dary jak powerbanki czy baterie są potrzebne, ale już zabawki czy ubrania nie są aż tak pożądane.

Warszawa zwraca się także do rządu, by ten wziął pod uwagę głos samorządowców, którzy widzą nowe potrzeby pomocy migrantom. - Chodzi o rozwiązania systemowe, bo pomoc będzie musiała być niesiona tygodniami, a może miesiącami - przekonywał Rafał Trzaskowski. - Potrzebne jest na przykład zwiększenie liczebności klas, położenie nacisku i priorytetu na naukę języka w szkołach, ulgi dla żłobków, przedszkoli i szkół oraz możliwość łatwego i sprawnego nostryfikowania dyplomów dla nauczycieli z Ukrainy - wyliczał. 

Prezydent potwierdził informacje, że w Warszawie powstanie drugi duży punkt recepcyjny - już w najbliższych dniach. Jego lokalizacja nie jest jeszcze znana. Pierwszy, na ponad 500 miejsc, uruchomiano na warszawskim Torwarze.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny