Kolejne miasto dofinansuje in vitro. "To dziś jedyne wsparcie dla par z niepłodnością"

Tychy dołączyły do grona kilkunastu polskich miast (m.in. Poznania, Łodzi czy Warszawy), które jako samorządy finansują leczenie niepłodności. Rusza program dofinansowania in vitro dla mieszkańców. Rocznie będzie mogło z niego skorzystać 25 par.
Zobacz wideo

W Tychach rusza program dofinansowania in vitro dla mieszkańców. W latach 2023-2025 miasto przeznaczy na jego realizację 750 tys. złotych dla 75 par. - Otrzymają one dofinansowanie nawet 100 proc. kosztów, jednak nie więcej niż 10 tys. złotych na jedną procedurę zapłodnienia pozaustrojowego - tłumaczy rzeczniczka tyskiego magistratu Ewa Grudniok. Chętni muszą jednak spełnić pewne kryteria. - Muszą być mieszkańcami Tychów i tu płacić podatki. Kobieta, chcąca skorzystać z dofinansowania, może mieć od 20 do 42 lat - dodaje nasza rozmówczyni. Kolejnym kryterium jest zgoda par na pokrycie kosztów przechowywania zarodków.

Pierwsza uchwała w tej sprawie została przyjęta na sesji w październiku 2021 roku. Dotyczyła przystąpienia do opracowania projektu programu. - To był pierwszy krok. Kolejnym było opracowanie przez specjalistów szczegółowych zasad funkcjonowania programu oraz uzyskanie pozytywnej opinii prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. To wszystko uzyskaliśmy - mówi Ewa Grudniok. Jak dodaje, to pozwoliło miastu na wdrożenie, rozpoczęcie i finansowanie programu.

Uchwała została przyjęta 15 głosami "za". Czterech radnych głosowało "przeciw", a trzech radnych wstrzymało się od głosu. Za uchwałą w tej sprawie głosowali radni z klubów prezydenta Andrzeja Dziuby oraz Koalicji Obywatelskiej.

Samorządy pomagają mieszkańcom

Na Śląsku do tej pory podobne programy realizują m.in. Mysłowice, Sosnowiec i Częstochowa. W całej Polsce jest około 40 programów polityki zdrowotnej w zakresie diagnozowania i leczenia niepłodności. Dla Tychów napisało go Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian".

- Takie programy są bardzo istotne, bo na dziś są jedynym wsparciem finansowym, na jakie mogą liczyć pary borykające się niepłodnością i wymagające leczenia metodą in vitro - mówi Marta Górna z zarządu stowarzyszenia. Tymczasem nie mamy w Polsce finasowania centralnego. Procedura in vitro nie jest refundowana przez żaden program ministerialny, a co za tym idzie - pary są zmuszone do pokrywania kosztów leczenia z własnych kieszeni.

- Z miejskich programów korzysta mnóstwo osób. W Polsce mamy około 1,5 mln niepłodnych par. To są 3 mln Polaków - dodaje Górna. Nie wszystkie potrzebują in vitro. Czasem wystarczy farmakoterapia czy zabiegi medyczne, ale zapotrzebowanie w Polsce na terapię in vitro to około 30 tysięcy cykli rocznie. Tyle procedur in vitro jest potrzebnych, by te pary, które chcą mieć dziecko, a nie mogą go mieć z powodów medycznych - mogły się o nie starać.

In vitro szansą na rodzicielstwo 

Jak mówi Marta Górna, programy miejskie są oblegane. - Mamy już kilka tysięcy dzieci urodzonych dzięki nim. Nawet takie duże projekty, jak program stołeczny, wyczerpują limity miejsc już w pierwszej połowie roku. To pokazuje, jak bardzo potrzebne są programy samorządowe i jak wielu ludzi czeka na jakąkolwiek szansę wsparcia finansowego w leczeniu niepłodności - podkreśla nasza rozmówczyni. 

In vitro proponuje się parom, które już po długotrwałym leczeniu i skorzystaniu z innych metod nie mogą uzyskać ciąży lub gdy wyniki badań danej pary jednoznacznie wskazują, że jedyną szansą na rodzicielstwo jest metoda in vitro. Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian" program polityki zdrowotnej w zakresie leczenia niepłodności napisało już dla kilku polskich miast, na przykład dla Poznania, Krakowa czy śląskich Pyskowic.

Marta Górna przyznaje, że w większości samorządów jest radny bądź grupa radnych, którzy z przyczyn czysto ideologicznych sprzeciwiają się tego typu programom. - Są wśród nich tacy, których można przekonać merytorycznymi argumentami i którzy nie blokują programów finansowania in vitro. Są również tacy, do których trudno jest dotrzeć, używając argumentów naukowych i dla których kwestia wiary jest tą ważniejszą. Ważne jest to, że we wszystkich miastach, dla których pisaliśmy tego typu programy w ostatnich latach, udało się je wprowadzić w życie, dzięki czemu ich mieszkańcy zyskali wymierną pomoc w drodze do upragnionego rodzicielstwa - dodaje. 

- Metoda in vitro jest bardzo skuteczną metoda leczenia niepłodności - przekonuje Górna, ale - co ważniejsze i co trzeba podkreślić - czasem też jedyną metodą, którą można parze zaproponować i która daje nadzieję na potomstwo.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) niepłodność uznawana jest za chorobę społeczną. Szacuje się, że w Polsce niepłodność dotyka nawet 15-20 proc. par znajdujących się w wieku prokreacyjnym, tj. ok. 1,5 mln par (4 proc. populacji ogółem). Około 2 proc. z nich wymaga leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro), co oznacza około 30 tys. par rocznie.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny