Europejski Trybunał Praw Człowieka stopuje nową izbę dyscyplinarną dla sędziów. Sprawa dotyczy dwóch sędzi z Katowic

Anna Gmiterek-Zabłocka
Europejski Trybunał Praw Człowieka zablokował postępowanie dyscyplinarne dotyczące dwóch sędzi Sądu Apelacyjnego w Katowicach, Aleksandry Janas i Ireny Piotrowskiej. Już w ten czwartek ich sprawą miała się zająć nowa izba dyscyplinująca sędziów, działająca w Sądzie Najwyższym.

Postępowanie za zadanie pytania

Aleksandra Janas i Irena Piotrowska w 2019 roku w jednej ze spraw zasiadały w składzie z tzw. neosędzią (powołanym przy udziale upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa). Był on sędzią sprawozdawcą. - Sędzie zwróciły się o rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego do Sądu Najwyższego. Chciały wiedzieć, czy w przypadku członka składu - powołanego w niekonstytucyjnej procedurze - można mieć wątpliwości, czy doszło do należytej obsady sądu - mówi pełnomocniczka jednej z sędzi mecenas Marta Tomkiewicz. Jak dodaje, zadanie tych pytań było podstawą do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i skierowania wniosku o zawieszenie sędzi w obowiązkach orzeczniczych. 

Sprawa trafiła do Izby Dyscyplinarnej, ale tam utknęła. Zająć się nią miała już nowa izba. Pełnomocniczki obu sędzi dostały zawiadomienia o terminie posiedzenia wyznaczonym na 22 września, czyli na najbliższy czwartek. Wniosły o przeprowadzenie tzw. testu bezstronności i niezawisłości jednego z członków składu (wskazanego przez neoKRS). Sąd te wnioski jednak odrzucił. Stąd decyzja o wystąpieniu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Środek zabezpieczający

- Wraz z paniami sędziami i współobrońcami, którzy też są sędziami, doszliśmy do wniosku, że wystąpienie o tzw. interim measure, czyli środek zabezpieczający, będzie taką ścieżką, z której możemy skorzystać, aby Europejski Trybunał nakazał rządowi polskiemu wstrzymanie się z sądzeniem i być może zawieszeniem pań sędzi w czynnościach - tłumaczy mecenas Tomkiewicz. - Rząd polski ma teraz zapewnić wstrzymanie sprawy dyscyplinarnej obu pań sędzi - dodaje nasza rozmówczyni. 

Wcześniej, jeszcze przed wskazaniem nowego składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej przez prezydenta, ETPCz wydał zabezpieczenia również w sprawie sędzi Joanny Hetnarowicz-Sikory z Sądu Rejonowego w Słupsku i Andrzeja Sterkowicza z Sądu Okręgowego w Warszawie. Gdyby nie zabezpieczenie, tym czworgu sędziom mogło grozić zawieszenie przez nową izbę Sądu Najwyższego. 

Nowa izba w Sądzie Najwyższym

Nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej dla sędziów powstała - zgodnie z wolą prezydenta - w miejsce Izby Dyscyplinarnej. W sobotę prezydent ogłosił, kogo wybrał do jej składu. I właśnie te decyzje - jak wynika z opinii wielu prawników - budzą poważne wątpliwości prawne. M.in. dlatego, że Andrzej Duda powołał w skład izby sześciu tzw. neosędziów. Czyli sędziów wybranych w niekonstytucyjnej procedurze przy udziale upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa. 

- Można śmiało powiedzieć, że mamy teraz Izbę Dyscyplinarną bis, obsadzoną w ponad połowie przez neosędziów. A to oznacza, że ten organ dalej nie jest sądem w rozumieniu standardów traktatowych, ale też standardów konstytucyjnych - mówi mecenas Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy "Wolne Sądy".

- Cała procedura wyboru jest dotknięta wadą, bo narusza art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, mówiący o tym, że sąd powinien być powołany zgodnie z ustawą. To ustawa powinna określać wszystkie "reguły gry" dotyczące wyłonienia sądu, a nie pozostawiać te kwestie, bądź co bądź, politykowi. Mam tu na myśli prezydenta, który według własnego uznania dokonał wyboru z imienia i nazwiska konkretnych osób, które mają rozpatrywać sprawy dyscyplinarne sędziów - mówi TOK FM sędzia Piotr Prusinowski, prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego. 

Nowa izba dyscyplinująca sędziów działa, a co z pieniędzmi z KPO?

Likwidacja Izby Dyscyplinarnej była jednym z wymogów stawianych Polsce przez Komisję Europejską wstrzymującą się z wypłatą pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. Izby rzeczywiście już nie ma, ale w jej miejsce powstała nowa - z neosędziami w składzie. Co na to Unia Europejska? Czy da się przekonać i dojdzie w końcu do wypłaty pieniędzy z KPO?

- Powołanie Izby Odpowiedzialności Zawodowej nie jest wypełnieniem jednego z kamieni milowych, a więc w mojej ocenie nie mamy co liczyć na wypłatę środków z Krajowego Planu Odbudowy. Moim zdaniem możemy być pewni, że nadal będą naliczane kary zasądzone przez TSUE za niewykonywanie zabezpieczenia z lipca 2021 roku. Przypomnę, że już dzisiaj jest to półtora miliarda zł - mówi mecenas Michał Wawrykiewicz. 

Podobnego zdania jest sędzia Piotr Prusinowski z Sądu Najwyższego. - Z pewnością wybór członków nowej izby, którego dokonał pan prezydent, nie wróży pomyślnego, koncyliacyjnego zakończenia tego sporu, a wręcz odwrotnie - wydaje mi się, że to kolejny kamyczek do ogródka, że każdy okopie się na swoich stanowiskach i do zakończenia sporu nie dojdzie - mówi sędzia. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Najnowsze podcasty

Więcej podcastów