Wisła się odsłania i wygrywa walkę z reklamami. "Byłem zdeterminowany. Wierzyłem, że się uda"

W Wiśle znikają zasłaniające górskie widoki szpecące bilbordy. To efekt uchwały krajobrazowej. Właściciele większości reklam mieli czas do 12 czerwca, by zrobić z nimi porządek. Efektów nie da się nie zauważyć, choć burmistrz zastrzega, że może być lepiej. - Moje zadowolenie na dziś jest na poziomie 70 procent - mówi.
Zobacz wideo

"Odsłaniamy" - pod takim hasłem Wiślańska Organizacja Turystyczna prowadzi akcję zdejmowania bilbordów i innych reklam, które dotychczas zasłaniały tutejszy krajobraz. - Pozbywamy się tego wszystkiego, co na wjeździe do Wisły powodowało wrażenie, jakbyśmy wjeżdżali do Bangladeszu - mówi Rafał Skurzok, przedstawiciel Wiślańskiej Organizacji Turystycznej.

Działacze motywują przedsiębiorców do zdejmowania szpecących reklam, prezentując w mediach społecznościowych zdjęcia przed i po usunięciu bilbordów. - Widać, że te reklamy naprawdę dużo przysłaniały. Nasza akcja generalnie spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem przedsiębiorców, choć reakcje czasami nie były pozytywne, zwłaszcza na początku - przyznaje Skurzok.

Efekty obowiązywania uchwały krajobrazowej w WiśleEfekty obowiązywania uchwały krajobrazowej w Wiśle Wiślańska Organizacja Turystyczna

- Co do idei zlikwidowania reklam, byłem zdeterminowany. Wierzyłem w to, że się uda, ale nie przypuszczałem, że z takim zrozumieniem, otwartością i przychylnym spojrzeniem przedsiębiorców się ten pomysł spotka. Zaskoczyli mnie - cieszy się Tomasz Bujok, burmistrz Wisły. - Pomogły konsultacje, czasem indywidualne rozmowy, szukanie kompromisu. Przedsiębiorcy zauważyli, że to dla nas wszystkich może być bardzo korzystne. Efekt będzie, jak reklamy znikną w stu procentach, moje zadowolenie na dziś jest na poziomie 70 procent - dodaje.

Uchwała obowiązuje w Wiśle od 12 czerwca, jednak te reklamy, które znajdują się na stałym fundamencie, mogą pozostać jeszcze do 12 grudnia 2024 roku.

Rafał Skurzok zwraca jednak uwagę na innym problem. Jak mówi, czasem okazuje się, że bilbord, który zniknął, wyglądał lepiej, niż stary i zniszczony mur, który został odsłonięty. - Niektórzy wytykają nam to palcem, jednak sądzę, że to może być motywacją dla właścicieli budynków, żeby odświeżyć elewację, bądź stworzyć tam ciekawy mural - ma nadzieję przedstawiciel Wiślańskiej Organizacji Turystycznej.

Lokalni przedsiębiorcy z Wisły dostrzegli wartość w tym, że łatwiej jest skupić się na naturalnym pięknie miasta, które same w sobie jest reklamą. Nie trzeba stawiać kolejnych reklam z numerem telefonu. - W niektórych miejscach było ich tak dużo, że człowiek nie był w stanie przeczytać, co tam jest napisane! Jedna tablica przysłaniała inną - dodaje Skurzok. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny