Pociąg hamuje 18 razy dłużej niż auto. Śląscy policjanci do kierowców: Bądźcie nadmiernie ostrożni na przejazdach

Od początku 2022 roku na śląskich przejazdach kolejowych doszło do tylko jednego wypadku - rok wcześniej było ich aż 15. Jednak tutejsi policjanci obawiają się nadchodzącego sezonu wakacyjnego i ostrzegają: potrzebna jest rozwaga.

- Zderzenie z kilkusettonowym pociągiem to najgorsze, co może się zdarzyć - mówi kom. Tomasz Bratek, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach .Tłumaczy, że taki skład to, mówiąc obrazowo, kilkadziesiąt połączonych ciężarówek, dlatego zawsze, kiedy dochodzi do zderzenia pociągu z samochodem, kierowca czy też pasażerowie auta giną.

Na terenie woj. śląskiego jest około tysiąca przejazdów kolejowo-drogowych. Nie ma wśród nich przejazdów niezabezpieczonych - każdy jest oznakowany i zabezpieczony rogatkami, sygnalizacją świetlną lub znakiem stop. - Jeżeli sygnał nadaje światło czerwone lub opuszczanie zapór czy też półzapór zostało rozpoczęte, to w tym momencie obowiązuje bezwzględny zakaz wjazdu za nie - mówi kom. Tomasz Bratek. Zgodnie z nowym taryfikatorem mandatów za takie wykroczenie można zapłacić nawet 2000 złotych kary, a to już jest kwota, która - jak mówi policjant - może finansowo pokrzyżować wakacyjne plany.

Zniecierpliwienie przed torami

Zdarza się, że kierowcy niecierpliwią się, stojąc w kolejce przed zamkniętym przejazdem. Tak dzieje się np. na ul. Owsianej w Katowicach czy w Mikołowie na ul. Fabrycznej. PKP Polskie Linie Kolejowe tłumaczą, że rogatki zamykają się najpóźniej, jak to możliwe przed przyjazdem pociągu i otwierają najwcześniej, jak to możliwe po przejechaniu składu. Poza tym bez zamkniętych rogatek nie można podać sygnału zezwalającego na jazdę pociągu. W momentach dużego natężenia ruchu i w przypadku mijania się pociągów jadących w dwóch kierunkach, rogatki mogą być zamknięte dłużej - na czas przejazdu pociągów z obu kierunków. Wszystko po to, aby zapewnić bezpieczeństwo kierowcom i pasażerom pociągów.

Co roku na przejazdach kolejowych dochodzi do około 200 zdarzeń. Na Śląsku w tym roku do tej pory zanotowano jeden taki wypadek. W ubiegłym roku było ich 15, a w 2020 - siedem. Jak mówi policja, przyczyną 99 proc. wypadków na przejazdach kolejowych jest ignorowanie znaku stop oraz czerwonych świateł, wjeżdżanie pod opadające rogatki, omijanie zapór slalomem i nadmierna prędkość.

Droga hamowania: 13 boisk piłkarskich

Kom. Tomasz Bratek przypomina, że na przejeździe nigdy nie można w pełni wierzyć technice. - Pamiętajmy, że zawsze może zawieść czynnik ludzki i najzwyczajniej mówiąc - robotyka, czyli automat, który steruje światłem ostrzegawczym, zaporami czy półzaporami. Dlatego czy zapory są opuszczone, a czerwone światło pulsuje, czy też zapory są podniesione i nie ma ostrzeżeń świetlnych, kierujący zawsze muszą zachować na przejazdach kolejowych szczególną ostrożność, nawet nadmierną ostrożność, żeby nie doszło do tragedii - podkreśla zastępca szefa śląskiej drogówki. 

O tym, że nie są to żarty, niech świadczą liczby: droga hamowania pociągu wynosi nawet 1300 metrów w zależności od masy i prędkości pociągu. To mniej więcej tyle, co długość 13 pełnowymiarowych boisk do piłki nożnej. Zatem droga hamowania pociągu może być nawet 18 razy dłuższa niż droga hamowania samochodu.

Jeśli już jednak zdarzy się nam utknąć w zamkniętej strefie, na torach między opuszczonymi zaporami, trzeba pamiętać o tzw. wariancie bezpieczeństwa. - Użycie niewielkiej siły powoduje wyłamanie bezpiecznika i uwolnienie nas z przejazdu kolejowego - wyjaśnia kom. Tomasz Bratek. Najlepiej będzie jednak takich sytuacji unikać.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny