Śląskie. Nad listą najwyższych szczytów pracowali dwa lata. Znaleźli nawet Łeverest

51 gór i pagórków znalazło się na liście szczytów, które trzeba zdobyć, by uzyskać specjalną nową odznakę o nazwie Korona Województwa Śląskiego. Specjaliści siedzieli nad tą listą dwa lata i wynajdywali poszczególne - często nieoczywiste - punkty.
Zobacz wideo

Odznakę Korona Województwa Śląskiego ustanowił zarząd Górnośląskiego Oddziału PTTK w Katowicach z okazji stulecia swojego istnienia. - Do jej powstania przyczyniła się pandemia - mówi Tomasz Biernat, przewodnik górski, związany z Górnośląskim Oddziałem PTTK. - Gdy wprowadzono pierwsze restrykcje i wycieczki autokarowe z grupami zostały zablokowane, pomyśleliśmy o tym, że coś trzeba robić z wolnym czasem - dodaje. 

Przewodnicy zaczęli więc sporządzać listę najwyższych wzniesień w województwie śląskim, które trzeba zdobyć, by odznakę uzyskać. Szybko okazało się, że przygotowanie takiego wykazu wcale nie jest prostą sprawą. Najpierw trzeba było dokładnie przeanalizować mapy każdego terenu i wyszukać najwyższe punkty. Potem zadzwonić do urzędników miejskich i potwierdzić zdobyte informacje. - Gdy zaczęliśmy realizować ten projekt i dzwoniliśmy po urzędach miast, to okazało się, że często nawet wydziały geodezji nie wiedzą, gdzie jest najwyższy punkt w ich gminie. Tak jest na przykład w Gliwicach i Zabrzu. Tam panie stwierdziły, że nie prowadzą wysokościówki i nie wiedzą - wspomina Tomasz Biernat. - Zresztą jak się popatrzy na mapę, to tam rzeczywiście jest bardzo płasko - przyznaje.

Były też jednak miejsca zaskakujące, o których w urzędzie wiedzieli. Na liście 51 szczytów znalazła się m.in. Stachowa Kępa w Tychach. - To jest miejsce na trawniku w centrum miasta i - co ciekawe - w magistracie wiedzą, że taki "szczyt" tam jest. Co prawda nieoznaczony, ale mamy nadzieję, że da się kiedyś te wszystkie szczyty z Korony w terenie oznaczyć - podaje nasz rozmówca.

Zapaleńcy już ruszyli zdobywać

Lista wzniesień powstawała dwa lata, ale zdobycie wszystkich punktów może zająć znacznie mniej czasu. - Już są tacy, którzy mają na koncie po 20-30 szczytów - przyznaje Biernat.

Starania o odznakę rozpoczęła już na przykład Magda Taurzeska, autorka bloga "Mapadzia, czyli Madzia na szlaku", która od pięciu lat odkrywa szlaki turystyczne Śląska. Umieszcza je też na specjalnej internetowej mapie, by łatwiej można było je zlokalizować. Jeśli chodzi o szczyty z Korony Województwa Śląskiego - ma już na koncie 22. - Na razie zajmuję się górkami najbliżej siebie i udało mi się przyspieszyć. Potem nieco zwolnię, bo posługuję się tylko komunikacją miejską, więc do dalszych miejsc ciężej będzie dojechać - mówi. Przykładowo w okolice Góry św. Wawrzyńca w Orzeszu planowała dojechać pociągiem, ale przez remonty torów i zastępczą komunikację wyszedł dojazd autobusem.

Łeverest w Dąbrowie Górniczej, Wzgórze Wandy w Katowicach

Są na liście miejsca oczywiste, jak najwyższy szczyt Wisły - Barania Góra, ale też zaskakujące. W Dąbrowie Górniczej to Łeverest mający 390 metrów wysokości. - Nazwa jest oficjalna, można ją zobaczyć na mapach. Sam byłem zdziwiony, jak ją znalazłem. Everest oczywiście od najwyższego szczytu świata, a Ł jest dodane od trzech miejscowości u podnóża, których nazwy zaczynają się właśnie na literę Ł - wyjaśnia Biernat. W Katowicach mamy z kolei Wzgórze Wandy, które znajduje się w Murckach i zostało niedawno oznaczone przez społeczników.

Dla Magdy Taurzeskiej niespodzianką było Wzgórze Borzecha znajdujące się po sąsiedzku, w Czeladzi (sama jest z Siemianowic Śląskich). - Zaskoczyło mnie, że istnieje takie naprawdę fajne, dzikie miejsce, z którego widać duży fragment Czeladzi, a jednocześnie jest naprawdę bardzo spokojnie, bo nikt tam nie chodzi - zachęca nasza rozmówczyni.

Trochę przeszkadzają deweloperzy

Jak przyznaje Tomasz Biernat, do Korony jej twórcy starali się wybierać tylko wzgórza naturalne, nieuformowane przez człowieka. - Mamy w naszym województwie wiele hałd, na przykład w Rydułtowach jest hałda Szarlota. Ma ponad 400 metrów wysokości i jest piękną hałdą stożkową. Nie chcieliśmy jednak brać pod uwagę takich tworów, a tylko naturalne wzgórza - tłumaczy.

Wyjątkiem został Sosnowiec. Teren w najwyższym punkcie wykupił już deweloper i nie ma do niego dostępu. Zamiast tego wybrano górę lekko podwyższoną przez człowieka, czyli Górkę Środulską.

Deweloperzy zresztą też mają wpływ na miejsca, które już znalazły się na liście. W Mysłowicach najwyższym szczytem jest Traugott. - Dostaliśmy już informację od tych, którzy Koronę Województwa Śląskiego zdobywają, że na ten szczyt już się nie da wejść, bo zaczęła się tam jakaś budowa i teren jest ogrodzony - mówi nam pan Tomasz. Jeśli więc ktoś będzie zdobywał te górę, wystarczy jako dowód zdjęcie zza ogrodzenia.

Zabawę można zacząć pod domem, wsiadając do autobusu

Listę najwyższych punktów województwa śląskiego znaleźć można na stronie internetowej śląskiego oddziału PTTK i na fanpage'u Korony Województwa Śląskiego na Facebooku. Jest specjalna książeczka na pieczątki, ale można też dołączać zdjęcia. Jest również kod QR, który pokaże nam miejsce poszczególnych szczytów z korony.

- Ta zabawa jest dostępna dla każdego - przekonuje Magda Taurzeska. - Nie wszystkim uda się to zrobić od razu, na przykład w ciągu roku, ale można się tak bawić kilka lat - dodaje. Jak przyznaje, rozmawiała ze zmotoryzowaną panią, która też stara się o odznakę KWŚ. Pani uwielbiała chodzić po górach, ale teraz jest po operacji kolana. Zamiast górskich szklaków wsiada w auto i codziennie wybiera się na kolejny szczyt w województwie. Nasza rozmówczyni z kolei korzysta z komunikacji miejskiej. - Często bazuję na całodziennym bilecie i załatwię sobie i górkę, i zakupy, i wszystko się dobrze spina - śmieje się pani Magda.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny