Śpiew ptaków i święty spokój. Ogródki działkowe na Śląsku u szczytu popularności. "Działkowcy to jedna wielka rodzina"

Rodzinne ogrody działkowe - obok szybów kopalń - są nieodzownym elementem krajobrazu Górnego Śląska. Tu odpoczywa kilkaset tysięcy mieszkańców aglomeracji. - Kiedy tylko możemy, uciekamy na działkę z naszego mieszkania na osiedlu. Tu jest spokój, a tam beton, wiertarki udarowe i hałas - mówi pan Ryszard, właściciel ogrodu w ROD "Tulipan" w Zabrzu.
Zobacz wideo

Rodzinne Ogrody Działkowe (ROD) skupione są pod patronatem Polskiego Związku Działkowców. Ma on za zadanie dbać o bezpieczeństwo działkowców, zapewniać im dostęp do prądu czy wody. Na Górnym Śląsku - w 60 miastach - jest blisko 600 Rodzinnych Ogrodów Działkowych. - Każdy z ROD to ponad 90 tysięcy działek i 3700 hektarów powierzchni - wylicza Leszek Bucki, pierwszy wiceprezes Okręgu Śląskiego Polskiego Związku Działkowców.

Ogrody działkowe to przede wszystkim odpoczynek i ekologia, ale też czynnik ekonomiczny. - Działkowcy uprawiają warzywa i owoce, a przy dzisiejszych cenach to duże odciążenie domowego budżetu. Nieoceniona jest też jakość tych warzyw i owoców - mówi Bucki.

Jednak zakup ogrodu działkowego to nie jest prosta sprawa. Zapotrzebowanie na działki - zwłaszcza w ostatnim, pandemicznym czasie - jest ogromne. Szczególnie interesują się nimi osoby młode czy małżeństwa z dziećmi. A pozbywają się działek głównie te osoby, które mają jakiś ważny powód. Dochodzi jeszcze kwestia tradycji - na Górnym Śląsku bardzo ważna. Trudno kupić działkę od kogoś, kto ma ją od pokoleń, ponieważ są w kolejce następni członkowie rodziny, którzy chcieliby zająć się ogródkiem po ojcu czy dziadku.

Leszek Bucki działkowcem jest od 22 lat i nie wyobraża sobie życia bez swojego ogrodu. Jak mówi, jest to prawdziwa oaza zieleni. Można tu wspaniale wypocząć, spotkać się z rodziną, przyjaciółmi czy kolegami z pracy. - W dzisiejszych czasach, gdzie tak ważne jest zacieśnianie stosunków międzyludzkich, ogród działkowy jest nieoceniony. Działkowcy to jedna wielka rodzina. Pomagamy sobie na co dzień. Ktoś zna się na uprawie pomidorów, inny na krzewach czy kwiatach, a jeszcze inny na stolarce. Takie sąsiedzkie rady i przyjazne kontakty są bardzo cenne i miłe - opowiada nasz rozmówca.

Śpiew ptaków, zapachy kwiatów i święty spokój

Bożena i Ryszard o własnym ogrodzie działkowym myśleli od dawna. Marzenia udało im się zrealizować pięć lat temu. Ich ogród należy do ROD "Tulipan" w Zabrzu. Według nich największą zaletą działki jest cisza, śpiew ptaków, zapachy kwiatów i święty spokój. - Kiedy tylko możemy, uciekamy na działkę z naszego mieszkania na osiedlu. Tu jest spokój, a tam beton, wiertarki udarowe i hałas. Czasem taki, że nie można nawet porozmawiać - mówi Ryszard. 

- Nasz ogród działkowy jest położony kilka kilometrów od osiedla, na którym mieszkamy, ale nie jest to dla nas żaden problem - nadmienia Bożena. - Mamy samochód, a w razie czego można przejść się spacerkiem przez las. To raptem 20 minut - dodaje. Na pytanie, czy wyobrażają sobie rezygnację ze swojej działki, zgodnie odpowiadają: "Mowy nie ma!". - Dopóki jesteśmy zdrowi i sprawni, będziemy się cieszyć z tej naszej zielonej wyspy spokoju. A jeśli sił zabraknie, działkę wezmą dzieci - mówią Bożena i Ryszard. 

Pracować też trzeba

Teresa i Krystian mają swój ogród działkowy od czterech lat. Należy do ROD "Energetyk" w Bytomiu, gdzie takich ogrodów działkowych jest 51. Pani Teresa od dawna chciała mieć swój kawałek ziemi z kwiatami, krzewami i drzewami, w którym mogłaby odpocząć, pobawić się z wnukami i uprawiać grządki. Szukali oferty bardzo długo, bo od lat ludzie nie chcą się pozbywać swoich ogrodów. Pan Krystian przyznaje, że odpoczynku i pracy w ogrodzie jest mniej więcej po równo. - Rzadko jest tak, że cały czas siedzimy i nic nie robimy. Zawsze znajdzie się coś do poprawienia. A to trzeba wyrównać grządkę, skosić trawę, zasadzić nowe rośliny - tłumaczy.

Oboje cieszą się ze swojego ogrodu. - To nasz azyl. Tu odstresujemy się po całym dniu i tygodniu pracy. Jest cisza, spokój, ptaszki śpiewają. Czego chcieć więcej? - zgodnie mówią Teresa i Krystian.

Według nich największą zaletą ogrodu działkowego jest brak tłoku, spokój i świadomość, że zawsze można tu przyjść i odpocząć. - Dlatego zamiast jechać na wycieczkę w góry czy nad wodę, wolimy pójść na działkę. Mamy spacerkiem kilka minut. Nie musimy wdychać spalin i stać w korkach, a basen mamy swój. Nie jest duży ale wystarczy, żeby się ochłodzić - wylicza pan Krystian.

Rekreacja, ale i ekologia

W całej Polsce jest blisko 5 000 ogrodów działkowych. Zdecydowana większość z nich położona jest w miastach. Najchętniej z ogrodów działkowych korzystają mieszkańcy dużych aglomeracji miejskich, takich jak w województwie śląskim. Powstały w celach rekreacyjnych, by mieszkańcy mogli odpocząć wśród zieleni. Nie do przecenienia jest także ich ekologiczna rola. 

Ogrody działkowe są częścią miejskiej zieleni użytkowej. W większości są to tereny zielone, niezabudowane, co jest korzystne także dla klimatu. - Gromadzą i zatrzymują wodę opadową, a to jest niezwykle istotne w okresach suszy. Mogą też zmniejszać skutki intensywnych opadów i powodzi miejskich, których latem obserwujemy coraz więcej - mówi Dawid Biernacik, klimatolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Państwowego Instytutu Badawczego.

Zieleń w miastach obniża również temperaturę powietrza. Na Górnym Śląsku jest sporo zabudowy betonowej. Temperatura jest więc wyższa. Z kolei tam, gdzie są ogrody działkowe, jest niższa. - Co za tym idzie, fale upałów będą mniej dokuczliwe na terenach zielonych niż w centrach miast - mówi klimatolog. Ogrody działkowe mogą również poprawiać jakość powietrza, zatrzymując różnego rodzaju zanieczyszczenia czy pyły.

Rośliny znajdujące się na terenach zieleni miejskiej w ciągu godziny mogą pochłonąć nawet 8 kilogramów dwutlenku węgla w przeliczeniu na 1 hektar zieleni. - To są bardzo duże ilości - przyznaje nasz rozmówca. Dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, który powoduje także to, że temperatura na Ziemi systematycznie wzrasta, więc musimy ograniczyć również emisję gazów cieplarnianych. - Im więcej terenów zielonych w miastach, tym lepiej dla klimatu - kwituje ekspert.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny