Liczą godziny do matury. "Rodzice nie powinni teraz uporczywie namawiać dzieci do nauki"

- W tych dniach można sobie to i owo jeszcze przypomnieć, ale gorączkowe powtarzanie materiału na kilka dni przed egzaminem nie jest dobrym pomysłem - radzi maturzystom dyrektorka XIV LO w Katowicach Justyna Kluz-Machlik. Zwraca też uwagę, by na egzamin się nie spóźnić i koniecznie zabrać ze sobą dowód osobisty.
Zobacz wideo

Do środy kasztany raczej nie zakwitną, więc tradycji nie stanie się zadość, ale nie zmienia to faktu, że już 4 maja o godzinie 9 tegoroczni maturzyści przystąpią do egzaminu dojrzałości. Chyba wszyscy - w mniejszym lub w większym stopniu - przeżywają stres. Justyna Kluz-Machlik, dyrektorka XIV Liceum Ogólnokształcącego im. mjr Henryka Sucharskiego w Katowicach przyznaje, że sama również denerwowała się przed swoją maturą i dlatego doskonale rozumie swoich uczniów. Wspiera ich, jak potrafi - podobnie jak całe grono pedagogiczne XIV LO.

W środę - na egzamin z języka polskiego - maturzyści będą mogli wnieść do sali tylko czarny długopis i butelkę wody. Słowniki języka polskiego i ortograficzne będą już w środku i uczniowie będą mogli z nich skorzystać. W czwartek, podczas egzaminu z matematyki, uczniowie będą mogli zabrać do sali prosty kalkulator, ale nie ten w telefonie komórkowym. Wszystkie telefony obowiązkowo zostawią w specjalnym koszyku przed wejściem na egzamin. Mogą też mieć ze sobą małe maskotki.

To już nie czas na naukę

Do wielkiego dnia dzieli maturzystów w zasadzie już tylko majowy weekend. Czy to jest jeszcze czas, który należy wykorzystać na naukę? - W tych dniach można sobie to i owo jeszcze teraz przypomnieć, ale gorączkowe powtarzanie materiału na kilka dni przed egzaminem nie jest dobrym pomysłem - mówi dyrektorka XIV LO w Katowicach. Dlatego rodzice nie powinni teraz uporczywie namawiać swoich dzieci do nauki. - To może dziwnie brzmi, ale książki uczniowie powinni już odłożyć na bok - przekonuje nasza rozmówczyni i radzi przede wszystkim się zrelaksować, odpocząć, a przed samym egzaminem porządnie wyspać.

Dyrektorka przyznaje, że przedmaturalny stres przeżywają również nauczyciele. - W końcu są z tymi uczniami przez trzy lata i traktują ich niemal jak swoje dzieci. Poza tym wyniki matur mają wpływ na opinię o szkole - podkreśla. Jak podaje, w tym roku do matury z jej szkoły przystąpi 57 uczniów.

Autem na maturę? Niekoniecznie

Oprócz uczniów i nauczycieli stresują się także oczywiście rodzice. Jeśli zechcą pożyczyć dziecku swój samochód, żeby pojechało nim na egzamin maturalny, to powinni pojechać razem z nim i dopiero na parkingu przed szkołą wręczyć mu kluczyki do auta. Bo jeśli maturzysta pojedzie sam, a po drodze dojdzie do awarii samochodu, to będzie dodatkowy stres. Nie mówiąc już o sytuacji, gdy dojdzie do drobnej nawet kolizji. Młody człowiek nie będzie mógł opuścić tego miejsca tak szybko, jakby chciał, a to oznacza spóźnienie się na egzamin i powtórkę w przyszłym roku.

Justyna Kluz-Machlik zgadza się z tą radą i dodaje, że bez względu na to, z jakich środków lokomocji uczniowie będą korzystać w drodze na egzamin, muszą pilnować czasu. - Zdarzały się przypadki, że jeden czy drugi uczeń wbiegał do szkoły na ostatnią chwilę, bo autobus się spóźnił albo po drodze były korki - wspomina. I przypomina zwłaszcza rodzicom, żeby sprawdzili, czy ich dziecko zabrało ze sobą dowód osobisty. Na egzaminie jest konieczny.

Podczas tegorocznych egzaminów maturalnych nie będzie obowiązkowych maseczek, dezynfekcji czy oddzielnych sal egzaminacyjnych. Pod tym względem maturzyści będą mieć na pewno lepiej niż ich koleżanki i koledzy w ubiegłym roku. - Ale i tak są pokrzywdzeni, bo przez dwa ostatnie lata była pandemia i zdalne nauczanie. Mocno wierzymy, że to nie będzie miało wpływu na ich wyniki - mówi Justyna Kluz-Machlik. Wszystkim maturzystom, a zwłaszcza tym z XIV LO w Katowicach, życzy połamania piór, a jeśli nie piór, to czarnych długopisów. Byle już po świetnie napisanych egzaminach.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny