Śląsk. 15 osób zmarło po wypiciu zatrutego denaturatu. Wycofano produkt ze sprzedaży

15 osób nie żyje, a kolejne walczą o życie w szpitalach po wypiciu skażonego denaturatu. Ofiary alkoholu metylowego to mieszkańcy Chorzowa, Katowic, okolic Kłobucka i Bytomia. Do zatruć doszło też w woj. łódzkim.

Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny na Śląsku Grzegorz Hudzik informuje, że zidentyfikowano jednego producenta denaturatu zawierającego zabójczą dawkę alkoholu metylowego, sięgającą ponad 70 proc. Pochodzi on z woj. małopolskiego, a dystrybutorzy z kilku różnych województw. - Wystarczył jeden kieliszek, by umrzeć - podaje Hudzik.

Dr Tomasz Kłopotowski - toksykolog ze Szpitala św. Barbary w Sosnowcu, który koordynuję sprawę zatruć w całym woj. śląskim i opolskim, wylicza: "Wiemy o 23 przypadkach zatruć i piętnastu ofiarach śmiertelnych". 

W pierwszym okresie objawy zatrucia metanolem są podobne do upojenia alkoholem etylowym. Pojawiają się zawroty głowy, pogorszenie samopoczucia, bełkotliwa mowa. Natomiast bóle głowy, nudności i wymioty mogą już wskazywać na zatrucie alkoholem metylowym. Dużo jednak zależy od organizmu człowieka. - Charakterystyczne cechy zatrucia metanolem pojawiają się później. Chodzi o tzw. oddech Kussmaula, który jest objawem charakterystycznym kwasicy metabolicznej. Człowiek wtedy bardzo szybko i głęboko oddycha - wyjaśnia dr Kłopotowski. - To jest taki oddech zziajanego psa - dodaje. Człowieka, który wypił metanol, należy szybko umieścić w szpitalu. Tam zostanie zdializowany. 

Metanolu - na podstawie wyglądu, smaku i zapachu - nie można odróżnić od alkoholu etylowego, który znajduje się w napojach alkoholowych sprzedawanych leganie w sklepach. Metanol jest zakazany, jeżeli chodzi o stosowanie w mieszaninach chemicznych. - On w ogóle nie powinien znaleźć się w takim preparacie jak denaturat - wyjaśnia dyrektor śląskiego sanepidu.

Sprawę badają już policja i prokuratura oraz sanepid, który wstrzymał całkowicie handel denaturatem w woj. śląskim.  

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny