Miał być domek przy plaży, a okazało się, że to pole kukurydzy. Uwaga na fikcyjne kwatery nad morzem

W szczycie wakacji, gdy zainteresowanie pobytem w miejscowościach nad Bałtykiem jest bardzo duże, do akcji wkraczają oszuści. Na portalach internetowych oferują wynajem apartamentów, których w rzeczywistości nie ma. Policja apeluje o czujność i radzi, co zrobić, by nie dać się oszukać.
Zobacz wideo

Doskonała lokalizacja, piękne zdjęcia, atrakcyjna cena, ciekawy opis i pozytywne komentarze - to często wystarczy, żebyśmy nabrali zaufania do oferty dotyczącej wakacyjnego wypoczynku. Niestety, to co pięknie wygląda w internecie, może się okazać dziurą w ziemi. - Oszuści skrzętnie przygotowują się do kontaktu z potencjalnym klientem i tworzą wymarzone, atrakcyjne oferty najmu. Widok z okna oferowanego apartamentu czy domku jest skutecznie dobrany i zapiera dech w piersiach - mówi oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Sopocie Lucyna Rekowska.

Scenariusz oszustwa zazwyczaj jest taki: turysta wyszukuje ofertę noclegu w internecie. Następnie kontaktuje się z właścicielem i ustala termin przyjazdu. Jednak aby zarezerwować pobyt, konieczna jest zaliczka. Po przyjeździe nad morze okazuje się, że w miejscu wakacyjnego apartamentu jest np. zwykły blok mieszkalny lub puste pole. Próbujemy skontaktować się z właścicielem, ale on już nie odpowiada.

Właściciel nie odbiera, ogłoszenia brak

W tym tygodniu do funkcjonariuszy z Sopotu zgłosiła się 54-latka z województwa opolskiego. Powiadomiła, że na początku czerwca - na portalu ogłoszeniowym - znalazła ogłoszenie o wynajmie apartamentu w Sopocie. - Wydało jej się wiarygodne, dlatego nawiązała kontakt z wynajmującym i przelała 400 złotych jako zaliczkę. Gdy zbliżał się termin pobytu, kobieta ponownie próbowała skontaktować się z mężczyzną, ale tym razem telefon był już wyłączony i ogłoszenie zniknęło z portalu - opowiada Rekowska.

Policjantka uprzedza, że w wakacje tego typu zdarzeń jest bardzo dużo. - Oszuści często posługują się zdjęciami istniejących obiektów, przypisując im nowe nazwy czy adresy. A zdarza się, że w rzeczywistości takiego adresu w danej miejscowości wcale nie ma albo pod podanym adresem jest puste pole - dodaje Łukasz Brzeziński, oficer prasowy z komendy w Pucku. - Decydując się na konkretną lokalizację, sprawdźmy, czy oferowany apartament, domek lub pensjonat faktycznie istnieje. Postarajmy się zebrać na temat tego obiektu jak najwięcej informacji - radzi policjant.

Warto zapytać wynajmującego o dokładny adres. Jeżeli w ogłoszeniu podano mało informacji, np. tylko numer telefonu komórkowego, to już powinno wzbudzić naszą czujność. Im ogłoszenie bardziej anonimowe, tym bardziej podejrzane. - Każdy, kto w sposób legalny oferuje na wynajem kwaterę czy domek letniskowy, nie będzie miał nic do ukrycia. Większe kwatery i pensjonaty są z reguły wpisywane do rejestru w urzędzie miasta. Można tam zadzwonić i zapytać, czy taki pensjonat lub kwatera rzeczywiście istnieją - wyjaśnia rzeczniczka sopockiej policji.

Jeśli już wybierzemy konkretną ofertę i wpłacimy zaliczkę, zachowajmy dowód wpłaty oraz historię korespondencji. To może pomóc w ustaleniu sprawcy oszustwa.

W tym roku policjanci w Grójcu zatrzymali dwie kobiety, które rok wcześniej - w okresie wakacyjnym - oferowały wynajem fikcyjnych apartamentów nad morzem. W ogłoszeniach wykorzystywały zdjęcia prawdziwych lokali pochodzące z innych ofert. Kobiety działały od czerwca do października 2021 roku i oszukały co najmniej 75 osób.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny