"Kiedy słyszymy grzmoty, to już naprawdę ostatni moment". Ratownik GOPR o zachowaniu w górach w czasie burzy

- Góry istnieją od milionów lat. Niekoniecznie musimy za cenę naszego życia zdobywać je podczas niepewnej pogody - przestrzega ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR Ryszard Kurowski. Właśnie rozpoczyna się najbardziej burzowy sezon w górach.
Zobacz wideo

Burze występują nie tylko w Tatrach. W Beskidach również są niebezpieczne i mogą kończyć się tragicznie. W 2016 roku w rejonie Babiej Góry od pioruna zginął turysta, który prawdopodobnie próbował uciekać ze szczytu właśnie przed burzą. Jego ciało zostało znalezione w pobliżu Gówniaka, jednego z tzw. pięciu szczytów grzbietowych Babiej Góry. - Ładunek elektryczny był tak duży, że telefon komórkowy mężczyzny był kompletnie stopiony - wspomina Ryszard Kurowski, ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR, instruktor ratownictwa górskiego.

Ratownik GOPR przytacza również przykład, kiedy burza zaskoczyła dużą grupę turystów w rejonie schroniska na Skrzycznem. - Intensywny deszcz i burza przeciągały się, ludzie byli zwyczajnie przestraszeni. Nie mieli wprawdzie żadnych urazów związanych z uderzeniami piorunów, ale byli na tyle wystraszeni, że poprosili ratowników z bazy GOPR w Szczyrku o ewakuację. Biorąc pod uwagę fakt, że burza się przeciągała, a w schronisku było przepełnienie, zdecydowaliśmy, że matki z małymi dziećmi zwieziemy jeepami na dół - mówi Kurowski.

Po pierwsze - sprawdzać prognozy!

Pogoda w górach może zmieniać się bardzo szybko. Oprócz obowiązkowego sprawdzenia prognozy przed wyjściem, trzeba też na bieżąco obserwować to, co dzieje się nad nami także podczas wędrówki. Odgłosy grzmotu, kłębiące się cumulusy, wiatr wiejący w naszą stronę - to znaki, że burza może się zbliżać. - Jeśli widzimy, że na niebie dzieje się coś, co nas niepokoi, nie brnijmy w góry. Uciekajmy w doliny - radzi ratownik GOPR.

Beskidy - a zwłaszcza Szczyrk, Wisła czy Brenna - to ulubione kierunki wypadów wakacyjnych czy weekendowych mieszkańców Śląska i Zagłębia. Warto więc pamiętać, że w góry wychodzimy rano, ponieważ burze zwykle pojawiają się po południu. - Rozumiem, że ludzie dojeżdżają z Katowic, Sosnowca czy Gliwic i są tu w okolicach południa, ale jednak warto wstać wcześniej i rozpocząć wędrówkę rano. W porze obiadu powinniśmy być już bezpieczni na dole lub w schronisku, jeśli tam będziemy nocować - radzi ratownik GOPR.

Jeśli jesteśmy na szlaku i słyszymy burzę, to możemy policzyć czas między grzmotem a błyskiem pioruna. Prędkość rozchodzenia się dźwięku w powietrzu to około 300 metrów na sekundę. Jeżeli zatem czas między grzmotem a błyskiem będzie wynosił trzy sekundy, to będzie oznaczało, że burza jest oddalona od nas około kilometra. - To oczywiście proste przeliczenie i nie jest to żadna reguła, ale jeżeli słyszymy grzmot i widzimy wyładowania w pobliżu, to naprawdę ostatni moment, kiedy możemy z eksponowanych szczytów zejść niżej - ostrzega ratownik z Grupy Beskidzkiej GOPR.

Którędy uciekać przed burzą?

Przypadek z 2016 roku, kiedy na Gówniaku turysta został śmiertelnie porażony piorunem, świadczy o tym, że on przed tą burzą próbował uciekać. Tyle, że zejście z Babiej Góry w stronę Przełęczy Krowiarki ma jeszcze kilka szczytów i kilka podejść. I na jednym z nich - niestety - został uderzony piorunem. - Dlatego jeżeli próbujemy uciekać ze szczytów przed burzą, starajmy się wybierać taką drogę ucieczki, żeby nie prowadziła ona przez wzniesienia. Postarajmy się opanować i nie tracić głowy. Panika jest bardzo złym doradcą - radzi Ryszard Kurowski.

Zdarzało się, że turyści schodzili z gór potokami, które podczas burz stają się urwistymi i zalanymi wodą wąwozami. Poza tym jeśli piorun uderzy w wodę, możemy zostać porażeni prądem. Takie zachowanie też jest zatem niebezpiecznie.

Co jeśli jest za późno i nie mamy możliwości odwrotu? Jak radzi nasz rozmówca, trzeba odejść od skał. Nie należy chować się pod pojedynczymi drzewami czy konstrukcjami, trzeba unikać też wspomnianych potoków. Co ważne - nie wolno trzymać się za ręce. Najlepiej rozproszyć się (jeśli idziemy w grupie), a uciekając w czasie burzy unikać długich kroków. Chodzi o napięcie - im mniejszy krok, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że między stopami przepłynie prąd.

- To oczywiście trudne. Pamiętać, żeby iść małymi kroczkami czy zachować zimną krew i siedzieć na plecaku podczas burzy - przyznaje ratownik GOPR. I właśnie dlatego jeszcze raz apeluje przede wszystkim o sprawdzanie prognozy pogody. - Nie tylko przed wyjściem w góry, ale też na bieżąco, na szlaku - mówi. 

- Góry są na Ziemi od milionów lat. Nie znikną za parę dni czy tygodni. Nie musimy za wszelką cenę, często cenę naszego życia, zdobywać ich właśnie dzisiaj. Jeśli widzimy ryzyko, zawsze możemy zakończyć wycieczkę i wrócić tu znowu, i ten nasz Everest zdobywać coraz wyżej, ale bezpieczniej - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny