Biała Podlaska. Precedensowy wyrok w sprawie białoruskiego opozycjonisty. ''To ważny dzień dla praw człowieka''

Anna Gmiterek-Zabłocka
Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej umorzył w piątek sprawę białoruskiego opozycjonisty, któremu śledczy zarzucali nielegalne przekroczenie granicy. Sąd powołał się na Konwencję Genewską, a także na niską szkodliwość społeczną czynu.
Zobacz wideo

Pan Witalij trafił do Polski po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku. Po tym, jak władza sfałszowała wyniki głosowania, zaczął aktywnie działać w opozycji. Był nawet jej lokalnym liderem. Organizował protesty, drukował gazetki i ulotki. Za to ścigały go białoruskie służby, przez kilka miesięcy musiał się ukrywać. 

Za mężczyzną wystawiono list gończy, nachodzono jego bliskich. W końcu zdecydował się na opuszczenie Białorusi. Dobrze pływa, dlatego wybrał drogę przez rzekę Bug. Jak twierdził, chciał się sam zgłosić do Straży Granicznej i poprosić o status uchodźcy. Zanim do tego doszło, został zatrzymany niedaleko miejsca, do którego dopłynął. Razem z dwójką znajomych, do których zadzwonił, szukając pomocy po znalezieniu się w Polsce. 

Prokuratura postawiła mu zarzuty związane z nielegalnym przekroczeniem granicy. - Nie jestem przestępcą. Uciekałem przed prześladowaniami. Prezydent Andrzej Duda mówił, że Polska pomaga białoruskim opozycjonistom. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Ale dlaczego teraz traktuje się mnie jak przestępcę? - mówił w TOK FM tuż po rozpoczęciu procesu. Podkreślał, że nie rozumie zarzutów, bo szukał w Polsce pomocy, a stał się przestępcą. W międzyczasie zresztą - niezależnie od sprawy w prokuraturze - wystąpił o status uchodźcy i go otrzymał (o czym pisaliśmy na Tokfm.pl).

Sąd umorzył sprawę

Sprawa karna przed Sądem Rejonowym w Białej Podlaskiej trwała kilka miesięcy. Właśnie została umorzona. - Sąd w Białej Podlaskiej powołał się na Konwencję Genewską, która zabrania ścigania uchodźców za nielegalne przekroczenie granicy, a także na niską szkodliwość społeczną czynu - informuje Stowarzyszenia Interwencji Prawnej. 

Mecenas Małgorzata Jaźwińska ze stowarzyszenia, która reprezentowała przed sądem pana Witalija, od początku przekonywała, że zarzuty i oskarżenie w ogóle nie powinny mieć miejsca. - Nie można karać uchodźcy za to, że - chroniąc swoje życie, bezpieczeństwo, godność i zdrowie - nie przekracza granicy na przejściu granicznym - mówiła pani mecenas.

Sąd w Białej Podlaskiej nie miał wątpliwości, jakie jest prawo. - Sąd zwrócił uwagę na przepisy prawa międzynarodowego i na kontekst całej sytuacji, w tym na to, że mężczyzna jest uchodźcą politycznym, że ze względu na organizowane protesty był na Białorusi poszukiwany listem gończym - mówiła adwokatka. - To ważny dzień dla pana Witalija, ale też ważny dzień z punktu widzenia ochrony praw człowieka i prawa międzynarodowego. Sąd potwierdził, że prawo międzynarodowe w Polsce obowiązuje i że Polska jest zobowiązana do udzielania pomocy uchodźcom i nie może ich potem karać za to, że zdecydowali się w najbezpieczniejszy dla nich sposób do tej Polski dotrzeć - mówiła w piątek w TOK FM Małgorzata Jaźwińska. 

- W tej sprawie jest jasne i wielokrotnie podnoszone, że pan Witalij natychmiast po przekroczeniu granicy informował, jak poważne niebezpieczeństwo mu grozi na Białorusi. I nie mówimy tu tylko i wyłącznie o prześladowaniu, ale o zbrodniach przeciwko ludzkości, o możliwości zastrzelenia, o możliwości torturowania - argumentował z kolei przed sądem drugi z pełnomocników, mecenas Tomasz Wiliński.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny