Protest głodowy w ośrodku dla cudzoziemców w Lesznowoli. "Nie widzą sensu, by trzymać ich dalej w zamknięciu"

Już prawie miesiąc trwa protest w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Lesznowoli. Głodówkę prowadzi dziesięciu Kurdów. Domagają się przeniesienia do ośrodka otwartego. Straż Graniczna utrzymuje, że mężczyźni mają zapewnioną pomoc lekarską i psychologiczną. Aktywiści w to jednak nie wierzą.
Zobacz wideo

Kurdowie są w strzeżonym ośrodku od kilku miesięcy. Trafili tu z lasu przy polsko-białoruskiej granicy. Doświadczyli tzw. pushbacków. W Lesznowoli przebywają w zamknięciu, za kratami. Nie rozumieją swojej sytuacji prawnej. Liczą, że dostaną decyzję o przyznaniu ochrony międzynarodowej, ale ich sprawy są przedłużane. Stąd decyzja o proteście głodowym, który trwa już 28 dni. 

- W przypadku Kurdów, niestety, nie są oni uznawani jako ludzie, którzy pochodzą z krajów niebezpiecznych. To jest dość smutne, bo wielu z nich musiało uciekać przed prześladowaniami ze strony rządzących. Są takimi samymi ofiarami jak wielu innych uchodźców - mówi nam aktywista, który im od wielu miesięcy pomaga (prosi o anonimowość). Z częścią z nich poznał się w lesie na Podlasiu. 

Kurdowie domagają się przeniesienia do ośrodka otwartego. To główny cel ich protestu. Chcą też wsparcia psychologicznego, a także tłumacza (większość z nich nie mówi po angielsku). Apelują również o to, aby na temat ich stanu emocjonalno-psychicznego wypowiedzieli się niezależni psychologowie. 

- Protestujący nie widzą sensu, by przetrzymywać ich dalej w ośrodku zamkniętym jako osoby niewinne, z doświadczeniem tortur - mówi aktywista, z którym rozmawialiśmy. Podkreśla, że głodujący przebywają w ośrodkach zamkniętych od 4 do 10 miesięcy. W ocenie aktywistów z organizacji pozarządowych, brakuje psychologów, prawników, tłumaczy. 

W pomoc angażują się posłowie opozycji, w tym Katarzyna Kretkowska z Lewicy. Nalegają m.in. o to, by włączyć mediatora.

Rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska potwierdza, że 10 cudzoziemców "nie pobiera posiłków ze stołówki". "Mężczyźni zostali zatrzymani na terytorium naszego kraju za nielegalny pobyt oraz za przekroczenie granicy państwowej wbrew przepisom, w tym również za organizowanie nielegalnego przekroczenia granicy" - podaje funkcjonariuszka. Rzeczniczka SG zapewnia przy tym, że "personel ośrodka prowadzi z protestującymi cudzoziemcami rozmowy tłumacząc im ich sytuację prawną, przepisy obowiązujące w naszym kraju i konsekwencje prawne wynikające ze złamania przez nich przepisów".

- Rozmowy z protestującymi cudzoziemcami prowadzone są w języku angielskim oraz za pośrednictwem tłumaczy języka kurdyjskiego i arabskiego - przekazuje nam pani rzecznik. Dodaje też, że "wszyscy cudzoziemcy mają dostęp do pomocy pielęgniarskiej, lekarskiej, psychiatrycznej i psychologicznej. Są w stałym kontakcie ze swoimi pełnomocnikami lub rodzinami".

Aktywiści, którzy są w kontakcie z głodującymi, twierdzą jednak coś zupełnie innego. 

Kolejna głodówka

Niedawno pisaliśmy o proteście głodowym pięciu Syryjczyków, również w ośrodku zamkniętym w Lesznowoli. Tam - m.in. dzięki wsparciu posłanki Katarzyny Piekarskiej z Koalicji Obywatelskiej - udało się pomóc. Mężczyźni wyszli z zamknięcia do ośrodka otwartego. 

"Przyśpieszono procedury, przyznano im ochronę w Polsce, umieszczono w otwartych ośrodkach i po 5 dniach 4 osoby uciekły z naszego kraju. Nie jest to pierwszy tego typu przypadek, kiedy cudzoziemcy niestety wykorzystują procedurę ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce do nielegalnego przedostania się do krajów Europy Zachodniej" - wskazała Anna Michalska. 

- Oczywiście, że część tych osób wyjeżdżało i dalej wyjeżdża na zachód Europy. Nie mamy na to wpływu, to ich wybór. Ale czy to znaczy, że wcześniej mają być nieludzko traktowani w Polsce? - pyta retorycznie Agata, jedna z osób pomagających uchodźcom. 

Z naszych informacji wynika, że teraz - oprócz głodówki w Lesznowoli - trwają też podobne protesty w innych ośrodkach strzeżonych, w tym w Krośnie Odrzańskim. Jeden z protestujących na nagraniu zamieszczonym w sieci mówi wprost, że nikt nie może być tak traktowany. - Potrzebujemy pomocy. Proszę pomóżcie - słychać na nagraniu. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny