Poznajesz babcię na zdjęciu? Zamek Książ w Wałbrzychu szuka potomków dawnej dworskiej służby

Rozpoznajesz na zdjęciu babcię, dziadka, a może któregoś z rodziców? Zgłoś się do Zamku Książ w Wałbrzychu, który chce nadać imiona - na razie bezimiennym - pracownikom na starych zamkowych fotografiach.
Zobacz wideo

- Wszystko zaczęło się od kolekcji fotografii Louisa Hardouina, którą przywieźliśmy w 2016 roku z Kanady. To ponad tysiąc zdjęć, które sto lat temu, na dworze Jana Henryka XV i Daisy, wykonywał nadworny kucharz Hochbergów. Francuz był nie tylko jednym z najlepszych wtedy szefów kuchni w Europie, ale też utalentowanym fotografem - amatorem - powiedział nam Mateusz Mykytyszyn, rzecznik prasowy Zamku Książ w Wałbrzychu.

Na fotografiach Louisa Hardouina, które zresztą można oglądać na jednej z wystaw w Zamku Książ, jest uwiecznionych wielu dawnych pracowników zamku. Wśród nich m.in. służby dworskiej, pokojówek księżnej, pracowników stada, kuchni, ogrodników. Wszyscy potomkowie tych osób, z którymi udało się już skontaktować pracownikom zamku, posiadają pamiątki w postaci różnego rodzaju przedmiotów - od solniczki po lustro, ale przede wszystkim listy, wspomnienia i dokumenty ich dziadków czy rodziców, którzy w Książu pracowali.

- Zależy nam na każdym ocalonym skrawku historii ludzi, którzy tutaj żyli - mówi Mateusz Mykytyszyn. - Na początku dwudziestego wieku w zamku dla pięcioosobowej rodziny pracowało ponad 500 osób. Oni wszyscy nazywali Książ swoim domem, dlatego też chcemy poznać i ich historię - dodaje rzecznik.

Zamek Książ w Wałbrzychu szuka potomków przedwojennych pracownikówZamek Książ w Wałbrzychu szuka potomków przedwojennych pracowników Zamek Książ w Wałbrzychu

Solniczka z rżniętego kryształu i srebra

Osobą, która poznała na zdjęciu swoją babcię, jest wnuczka jednej z zamkowych kucharek - pani Dorothea Huhn z Hanoveru. Zobaczyła ją na okładce albumu z fotografiami nadwornego kucharza Hochbergów z Książa.

- Moja babcia nazywała się Anna Biller. Pochodziła z Peilau [Piławy - red.]. Swoje młode lata spędziła na służbie u księcia Hansa Heinricha XV i księżnej Daisy, a właściwie w ich nowej, stworzonej na świeżo wybudowanym piątym piętrze, luksusowej kuchni. Pamiętam jej doskonałą kuchnię i po mamie odziedziczyłam babcine przepisy, m.in. na śląski makowiec - opowiada pani Dorothea.

Anna Biller (1899-1986) służyła w zamku tylko kilka lat. W 1924 roku wyszła za mąż i zamek opuściła. Przed odejściem jednak otrzymała w prezencie solniczkę z książęcego stołu. - To mały, ale bardzo elegancki przedmiot z rżniętego kryształu i srebra. Babcia otrzymała ją na pożegnanie, kiedy opuszczała zamek przed swoim ślubem z moim, pochodzącym z Freiburga [Świebodzic - red.] dziadkiem Fritzem Schöntierem - mówi Dorothea Huhn.

Fritz pracował najpierw jako drwal w książęcych lasach, w wypadku jednak stracił rękę i został zatrudniony w stadninie. Po ślubie Anna i Fritz zamieszkali niedaleko Książa w wiosce Polsnitz (dziś Pełcznica w granicach administracyjnych Świebodzic). Tam urodziło im się dwoje dzieci - chłopiec i dziewczynka - Christa Schöntier, która później została mamą Dorothei Huhn, która przyjechała do Zamku Książ śladami swojej babci.

Zainspirowani historią pani Anny Biller pracownicy zamku chcą poznać, zidentyfikować także inne osoby uwiecznione na fotografiach. - Apel o kontakt przygotowano także w językach angielskim i niemieckim. Wystarczy napisać do nas na adresy: info@ksiaz.walbrzych.pl lub office@ksiaz.walbrzych.pl - wyjaśnia rzecznik prasowy Zamku Książ. I dodaje: "Chcemy przywrócić tym przedwojennym pracownikom zamku godność, podmiotowość i nadać im ich prawdziwe imiona, żeby nie były anonimowymi kucharkami czy pokojówkami, tylko żebyśmy mogli podpisać pod fotografią, że to Anna Biller, która pracowała dla księcia w kuchni w latach 1919-24".

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny