Jajka wielkanocne prosto spod szlifierki. "Żeby zrobić swoją pisankę, poszłam do warsztatu męża"

Piła do przycinania paneli i lampa do paznokci mogą być doskonałym narzędziem do robienia pisanek. O ile zdobycie tego sprzętu nie jest trudne, to znalezienie wydmuszki, która to wytrzyma, może stanowić wyzwanie. Wioleta Czerniak, instruktorka z Domu Kultury w Hrubieszowie, również dziennikarka lokalnej telewizji, opanowała ten warsztat do perfekcji. I zachęca do spróbowania nawet najprostszych technik, bo rodzinne robienie pisanek to - jak mówi - "niesamowita radocha".
Zobacz wideo

Michał Mikulski: Zróbmy swoje, domowe pisanki! Ma to sens? Warto próbować?

Wioleta Czerniak: To jest pytanie retoryczne. Oczywiście! Nasze tradycje wielkanocne, tradycje regionalne, wiążą się ściśle z przygotowywaniem pisanek. Moje pisanki są nietypowe, bo ja nie sięgam po wosk, nie sięgam po inne materiały tradycyjne. Żeby zrobić moją pisankę, poszłam do warsztatu męża i wzięłam szlifierkę, która się nazywa Dremel.

Robi się ciekawie i niebezpiecznie.

Tak, ale spokojnie, to przydatne urządzenie również w święta. Mój mąż co prawda używa tego sprzętu do przycinania paneli, a ja używam do robienia pisanek.

A dlaczego akurat szlifierka, a nie wiertarka albo piła?

Jako typowy rękodzielnik zobaczyłam gdzieś dziurawą wydmuszkę i zastanawiałam się, jak to jest zrobione. Grzebałam, grzebałam i się dogrzebałam. A dziwnym trafem się zdarzyło, że ten sprzęt jest w warsztacie mojego męża. Kupiłam odpowiednie, diamentowe frezy. Wzięłam wydmuszkę - najlepsze są gęsie lub kacze - bo mają grubą skorupkę i łatwo się w nich wierci.

A łatwo jest je zdobyć? Kurze jaja można dostać wszędzie, ale kacze, gęsie?

Na początku mojej kariery pisankowej szukałam w swoim rejonie. Nawet doszło do tego, że szukałam gęsi po podwórkach i było trudno. Znalazłam w końcu w internecie i, o dziwo, ludzie sprzedają puste wydmuszki w ten sposób. To jednak towar deficytowy, więc trzeba się za nimi rozglądać już po Bożym Narodzeniu.

Wracamy teraz do warsztatu. Jest maszyna, są wydmuszki i co zrobić, żeby ich nie zniszczyć przy szlifowaniu?

Na początku, jak wzięłam się za pisankowanie, było dużo strat. Serce bolało. Później wyrobiłam sobie triki, udogodnienia, które pomagają mi wywiercić tak, jak chcę. Bardzo ważną sprawą jest, żeby to jajko otulać dłonią, przyłożyć całą dłoń do skorupki jajka. Najgorsze są wibracje, więc dłonią robimy poduszkę i nic się nie rozpada.

Po szlifierce od razu zdobienia? Kończy się mechanika i zaczyna plastyka?

Po drodze jest coś, co lubię najmniej, bo niestety musimy użyć środków chemicznych, żeby pozbyć się błonki ze środka jajka. Z tym nie wygląda to estetycznie. Musimy zanurzyć jajko na kwadrans w wybielaczu. Zostaje później piękna, czysta, bieluśka wydmuszka do ozdabiania.

Wydmuszki ozdobione przez panią WioletęWydmuszki ozdobione przez panią Wioletę Wioleta Czerniak

Jeśli ktoś chce mieć w 100 procentach ekologiczne pisanki, bez chemii, to tylko na to musi przymknąć oko?

Dokładnie, oko... i nos. [śmiech]

Szybko wywietrzeje, albo można poszukać eko zamienników. I jak to teraz ozdobić?

To już zależy od nastroju. Na początku mojej drogi pisankowej bardzo dużo "decoupage'owałam". To jest świetne połączenie, pięknie to wygląda. Otwory są później wykończane tzw. reliefami, gęstymi farbami w tubeczkach - wdzięczny materiał zdobniczy. W tym roku poszłam o krok dalej i wykorzystuje również swoje materiały do robienia paznokci [śmiech]. Na moich pisankach jest tzw. kocie oko, jest cyrkonia. Coś cudownego - połączenie naturalnego jajka - tej bieluśkiej pisanki - z błyszczącymi, lśniącymi jak diamenty cyrkoniami. Trzy, cztery cyrkonie położone wzdłuż - nic dodać, nic ująć.

Czyli można mieć w te święta to samo na paznokciach i na pisance? Podczas jednej wizyty.

Tak, świąteczny styl, dwa w jedynym.

Wydmuszki z cyrkoniamiWydmuszki z cyrkoniami Wioleta Czerniak

Czynności dużo, praca drobiazgowa, wymaga dużej wprawy. Testy bardzo dotkliwe i niszczące dla wydmuszek. Ile potrzeba czasu na przygotowanie takiej pisanki?

W tej chwili to jest taki mój come back do tych pisanek, bo od trzech albo czterech lat tego nie robiłam. W tym roku udało mi się tylko jedną zepsuć. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo z pękniętych skorupek zrobiłam motylki, które - odwracając skorupkę - wyglądają jakby były z rozłożonymi skrzydełkami.

A czas?

Trudno mi określić, bo praca podzielona jest na etapy. Najpierw wszystkie wzory nanoszę na jajko. Później wszystko wiercę. Następnie po kolei wszystkie wydmuszki wrzucam do wybielacza, a na końcu każdą oddzielnie ozdabiam. Wydaje mi się, że od 3,5 do 4 godzin na jedno jajko. Gdy robiłam to farbami akrylowymi, to proces był dłuższy, bo musiałam czekać aż farby wyschną. Tutaj wkładam do lampy, jak przy paznokciach - wysycha praktycznie po 30 sekundach i mogę jechać dalej. Idzie ekspresowo. Wszystkie techniki pokazuję na swoim blogu.

I tak łączy się tradycję z nowoczesnością. Bardzo się cieszę, że mogliśmy w ten sposób nawiązać do ważnych symboli świąt wielkanocnych. Pisanka jest istotnym, pewnie najważniejszym atrybutem, bo są to przecież jajeczne święta. Mam nadzieję, że w wielu domach czytelników takie właśnie pisanki zobaczymy, zamiast tych, które przypływają w kontenerze. Warto spróbować.

Ja zachęcam rodziców, żeby poświęcić godzinę i usiąść z dziećmi i stworzyć jakiekolwiek pisanki, nawet farbkami plakatowymi. To jest niesamowita radocha dla nich, coś bezcennego.

Wydmuszki ozdobione przez panią WioletęWydmuszki ozdobione przez panią Wioletę Wioleta Czerniak

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny