Uchodźcy w małych gminach. "Największym problemem jest transport. Na ponad setkę osób praktycznie nikt nie ma prawa jazdy"

Wójtowie z ponad 100 gmin w województwie kujawsko-pomorskim rozmawiali o problemach i pomocy uchodźcom. Przekonywali, że małe gminy też mogą zaoferować Ukraińcom zakwaterowanie czy pracę. Sporym problemem jest jednak transport. - Na ponad setkę osób praktycznie nikt nie ma prawa jazdy - mówili.
Zobacz wideo

Napływ uchodźców do województwa kujawsko-pomorskiego jest coraz mniejszy. Widać to w punktach recepcyjnych, magazynach darów i urzędach. Jak wylicza wojewoda Mikołaj Bogdanowicz, w regionie wydano do tej pory 25 tysięcy numerów PESEL. - Myślę, że ta liczba nie przekroczy 30 tysięcy. Przeszło 6 tysięcy osób znajduje się w punktach organizowanych m.in. przez samorządy. Tych obiektów mamy 386. Wolnych miejsc jest jeszcze 5 tysięcy, bo musimy być przygotowani na ewentualną kolejną falę uchodźców - tłumaczy wojewoda.

"Na ponad 100 osób nikt nie ma prawa jazdy"

O problemach i pomocy obywatelom Ukrainy rozmawiali w piątek na konwencie w Aleksandrowie Kujawskim wójtowie z ponad 100 gmin z regionu. Jak zauważył wójt gminy Cekcyn Jacek Brygman, w małych miejscowościach i wsiach największym problemem jest transport. - Do nas trafiły głównie kobiety i dzieci. Na ponad setkę praktycznie nikt nie ma prawa jazdy. Jeśli uda się znaleźć miejsce pracy, to będzie problem z dojazdem, jeśli pracodawcy tego nie zapewnią - obawia się wójt.

Większość uchodźców wybiera duże miasta - takie jak Bydgoszcz, Toruń czy Włocławek. - Ale małe gminy wiejskie także mogą zaoferować im zakwaterowanie i pracę - dodaje wójt gminy Dragacz Dorota Krezymon. - Nasza gmina jest wiejską, więc taką, której uchodźcy nie wybierają w pierwszej kolejności. Mimo to, przygotowaliśmy 50 miejsc zorganizowanych, z czego 11 jest zajętych. Łącznie mamy 38 uchodźców, licząc z tymi, których przyjęły osoby prywatne - wylicza.

Gmina Dragacz w dwa dni nadała wszystkim numer PESEL i stworzyła bazę pracodawców, którzy chcieliby dać obywatelom Ukrainy pracę. - Mamy wielu rolników, ogrodników, ale także inne firmy, które są tym zainteresowane. Udało nam się przeprowadzić bardzo dokładne wywiady ze wszystkimi uchodźcami. Wiemy kto, w jakim zawodzie i gdzie mógłby taką pracę podjąć. Jestem pewna, że w wiejskich gminach dużo łatwiej będzie zaaklimatyzować się w lokalnej społeczności - dodaje Dorota Krezymon.

11 milionów złotych dla kujawsko-pomorskich samorządów

Rząd przekazał do tej pory do województwa kujawsko-pomorskiego 11 milionów złotych. - Są to środki przede wszystkim na to, aby samorządy mogły rozliczyć się z obiektami hotelowymi, które przyjęły uchodźców. To jest 6 tysięcy osób, które codziennie mają zapewnione zakwaterowanie i wyżywienie - tłumaczy wojewoda Mikołaj Bogdanowicz.

Z tej samej rządowej puli pieniądze trafią też do mieszkańców regionu, którzy przyjęli osoby z Ukrainy pod swój dach. - W Bydgoszczy wniosek o 40 złotych [na osobę na dzień pobytu - red.] złożyło do tej pory 437 mieszkańców - informuje rzeczniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Marta Frankowska. - Wnioski obejmują 1361 obywateli Ukrainy. Dokumenty przyjmujemy w trzech punktach miasta, przy ulicy Czerkaskiej 22, Porazińskiej 9 i Ogrodowej 9 - dodaje.

Obywatele Ukrainy, którzy mają już nadany numer PESEL, mogą z kolei składać wnioski o świadczenie w wysokości 300 złotych na osobę, które także finansowane jest z budżetu państwa. W Bydgoszczy do 7 kwietnia zrobiło to prawie 3600 osób.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny