Pomagają, choć na co dzień sami potrzebują pomocy. Niewidomi wyciągnęli rękę do uchodźców z Ukrainy

Niewidomi uchodźcy uciekający przed wojną w Ukrainie znaleźli schronienie w chorzowskim ośrodku dla młodzieży niewidomej i słabowidzącej. Dzięki pomocy dyrekcji placówki otrzymali już numery PESEL, miejsca w szkołach i możliwość stażu w Zakładzie Aktywności Zawodowej.
Zobacz wideo

Słowo "pomoc" od kilku tygodni jest w Polsce odmieniane przez wszystkie przypadki. Ten jest wyjątkowy, bo rękę do uciekinierów wojennych z Ukrainy wyciągnęli ci, którzy często sami na co dzień potrzebują wsparcia.

Polski Związek Niewidomych - Okręg Śląski w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Młodzieży Niewidomej i Słabowidzącej w Chorzowie pomaga niemal od początku wojny w Ukrainie. 

Kiedy rozpoczął się ostrzał Charkowa, wyjechał stamtąd konwój kilku autokarów z osobami niewidomymi. Tylko jeden z nich dotarł do granicy z Polską, a następnie do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Dąbrowie Górniczej, gdzie zostali zakwaterowani. Oba ośrodki - ten w Dąbrowie Górniczej i ten w Chorzowie - są zaprzyjaźnione. Kiedy zatem Sebastian Biały, prezes Zarządu Okręgu Śląskiego Polskiego Związku Niewidomych i dyrektor SOSW w Chorzowie, usłyszał pytanie, czy chcieliby przyjąć kogoś do siebie, odpowiedź mogła być tylko jedna.

Na razie w internacie chorzowskiego SOSW mieszka czteroosobowa rodzina z Ukrainy: rodzice z dużą dysfunkcją wzroku (widzą, ale słabo) i dwójka dzieci, spośród których jedno jest niewidome. Dyrekcja SOSW w Chorzowie załatwiła już dla nich numery PESEL, miejsca w szkole i przedszkolu dla dzieci, a dla rodziców półroczny staż pracy w Zakładzie Aktywności Zawodowej w Chorzowie.

Pochodzą z Krymu, przeszli już dwie wojny

Na pytanie o to, jak dogadują się z rodziną z Ukrainy, Sebastian Biały odpowiada: "Mówimy po polsku, a oni po ukraińsku. Przeważnie rozumiemy się, a tam, gdzie jest jednak bariera językowa, używamy wspólnie języka rosyjskiego". Goście ośrodka mają za sobą wiele traumatycznych doświadczeń. Przeszli już dwie wojny, bo pochodzą z Krymu. Kiedy półwysep został zaanektowany przez Rosję, nie przyjęli propozycji zmiany obywatelstwa i wyemigrowali do Charkowa. Stamtąd kilka dni temu musieli uciekać, znów przed Rosjanami. Po traumatycznych przeżyciach nie chcą już wracać do Charkowa, zresztą nawet nie mają do czego. Kilka dni temu ich dom został zbombardowany.

Pracownicy SOSW zorganizowali w swoim gronie zbiórkę pieniędzy na najpilniejsze potrzeby. Na razie rodzina wzbrania się przed jej przyjęciem. Robią wszystko, żeby nie być dla nikogo ciężarem. Oboje rodzice mają wprawdzie rentę, ale bardzo niską. Z tej zbiórki już opłacane są obiady w szkole dla ich córki.

Ośrodek przyjmie kolejnych uchodźców

Nie są to jedyni uciekinierzy z Ukrainy, do których rękę wyciągnął chorzowski SOSW. Za chwilę dołączy do nich seniorka rodziny - babcia maluchów - również niewidoma. Dyrektor Biały podjął też decyzję o przyjęciu kolejnej osoby niewidomej z dzieckiem z dysfunkcją wzroku, która jest w drodze z Charkowa do Chorzowa. W SOSW uczy się też już ukraiński, niewidomy pierwszoklasista, którego razem z rodzicami przygarnęła do siebie polska rodzina ze Świętochłowic. Lada chwila dołączyć ma również niewidomy uczeń z Ukrainy, który z rodzicami mieszka u polskiej rodziny w Bieruniu.

- Wysłaliśmy wniosek na grant do fundacji Edukacja dla Demokracji. Chcielibyśmy za 30 tysięcy złotych zapewnić pełne wyżywienie szkolne dla ukraińskich dzieci uczących się w SOSW - mówi Sebastian Biały. - Ale równie ważny jest przyspieszony kurs języka polskiego prowadzony przez profesjonalnego lektora języka ukraińskiego, bo niestety wszystkie dostępne kursy zawierają scenki rodzajowe, których nasi uczniowie i ich rodzice nie mogą zobaczyć - dodaje.

- Inną ważną sprawą, którą chcielibyśmy załatwić za pieniądze z grantu, są tłumaczenia na język polski dokumentów naszych gości z Ukrainy, takich jak decyzje o przyznaniu renty czy orzeczenia lekarskie stwierdzające skalę dysfunkcji wzroku. Wiem, że w sumie wpłynęło kilkaset wniosków o grant. Bardzo liczymy, że nasz zostanie pozytywnie rozpatrzony - przyznaje z nadzieją nasz rozmówca. Kilkukrotnie podkreśla też o tym, jak dużą rolę w całej akcji odegrał jego zastępca Tomasz Żak. To on był inicjatorem udzielenia wsparcia uchodźcom przez PZN i SOSW, bez którego wiele spraw nie byłoby załatwionych tak profesjonalnie, szybko i z tak wielką empatią.

Sebastian Biały zdaje sobie sprawę, że takich apeli są tysiące. Gdyby jednak ktoś chciał pomóc, np. w nauce języka ukraińskiego lub oferując pomoc w zakresie dowozu ukraińskich uczniów do szkoły i odwozu po zajęciach, lub wspierając finansowo, może wysłać e-maila na adres:  sekretariat@soswchorzow.pl z zaznaczeniem, że chodzi o pomoc dla niewidomych uciekinierów z Ukrainy.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny