"Jeżeli ktoś szuka azylu, to jesteśmy". Schronisko w górach przyjmie uchodźców. Pomoc zaoferował też GOPR

Na co dzień nocleg i ciepły posiłek znaleźć mogą tu górscy turyści. Teraz, kiedy u naszych sąsiadów trwa wojna, dach nad głową i bezpieczne schronienie znajdą tu też uchodźcy z Ukrainy. Gospodyni schroniska na Markowych Szczawinach w Beskidzie Żywieckim mówi bez wahania: "Dzwońcie i przyjeżdżajcie o każdej porze".
Zobacz wideo

Schronisko na Markowych Szczawinach położone jest u stóp Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim (1180 metrów nad poziomem morza). Pracuje tu Lila - młoda dziewczyna z Ukrainy, której rodzice i siostra zostali w kraju. Jest też Irena, druga pracownica z Ukrainy, która zostawiła tam męża i dwójkę dzieci.

- Gdy dotarła do nas informacja o wojnie, w ich oczach zobaczyliśmy strach. Pojawiła się niepewność o bliskich i świadomość, że niewiele można zrobić - mówi nam chatarka Katarzyna Marek (czyli gospodyni schroniska). - Zaoferowaliśmy pomoc przy sprowadzeniu ich rodzin do Polski, ale ich bliscy nie chcą opuszczać Ukrainy. Zapewniają, że na razie są bezpieczni. Postanowiliśmy więc pomóc innym - dodaje.

Goprowcy, mieszkańcy i turyści jednoczą siły

Informacja o tym, że schronisko przyjmie uchodźców, pojawiła się w mediach społecznościowych. Pani Katarzyna podała, że zaoferuje miejsca dla 20 osób. Zapewniła, że o barierę językową martwić się nie trzeba, bo na miejscu pracują Ukrainki. Poprosiła jedynie, by uprzedzać, że schronisko znajduje się w górach. 

Z Ukrainy uciekają przede wszystkim kobiety z dziećmi. - Nie wyobrażam sobie, żeby po trzech, czterech dniach spędzonych na granicy miały jeszcze pieszo do nas dotrzeć. A dojazd do nas zimą jest możliwy tylko na skuterach śnieżnych - mówi Katarzyna Marek.

Zaraz po tym wpisie zaczęły spływać kolejne oferty pomocy. Zgłosiły się osoby, które uchodźcom zapewnią transport od samej granicy. Beskidzka grupa GOPR obiecała z kolei dowieźć już do samego schroniska.

Niektórzy turyści oferują wsparcie finansowe. - Pomoc dla Ukraińców, których kraj bombardowany jest we dnie i w nocy, jest ogromna. A to, jak Polacy potrafią się jednoczyć w obliczu tragedii, jest niezwykłe i napawa nadzieją na lepsze jutro - mówi wzruszona chatarka. Przy okazji zapewnia, że dla turystów, którzy chodzą po górach i będą chcieli w tutejszym schronisku odpocząć, również znajdzie się miejsce. - Proszę się nie obawiać - uspokaja.

Martwi się jedynie tym, że niektórym jej gościom z Ukrainy - oprócz pomocy finansowej czy rzeczowej - potrzebna będzie również pomoc psychologa, której (przynajmniej na razie) nie ma.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny