Nieprzespana noc na dworcu w Przemyślu. "Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, ile osób przyjedzie" [WIDEO]

Ponad 2,5 tysiąca przyjezdnych z Ukrainy przewinęło się przez dworzec kolejowy w Przemyślu od czwartkowego popołudnia. O działaniu punktu recepcyjnego i nastrojach wśród chroniących się przed wojną Ukraińcach opowiadał prezydent tego miasta, który na dworcu spędził całą noc.
Zobacz wideo

- Dla mnie była to ciężka noc nie tylko dlatego, że spędziłem ją na dworcu, ale też ze względu na emocje, które temu towarzyszą - przyznał w rozmowie z TOK FM prezydent Wojciech Bakun, który wraz z około 80 osobami z urzędu miasta, przedstawicielami wojewody, straży, policji i innych instytucji pracował w punkcie recepcyjnym na dworcu w Przemyślu. Zadaniem punktu jest zapewnienie jak najlepszej obsługi osób uciekających przed wojną. - Emocje się udzielają, dla tych osób to pierwsze bezpieczne miejsce, do którego trafili, opuszczając teren wojny. Dostają prowiant, napoje, ciepłe posiłki - mówił Wojciech Bakun. Jak dodał, straż graniczna sprawdza, kto z przyjezdnych sobie poradzi, bo jedzie np. do rodziny, a kto potrzebuje np. statusu uchodźcy. I potem takie osoby są kierowane do ośrodków dla uchodźców.  

Pociągi do Przemyśla docierają przede wszystkim z Kijowa i Odessy. Jednak ze względu na problemy z systemem informatycznym niemal do ostatniej chwili nie było wiadomo, w jakim stopniu są wypełnione pasażerami. Przez to trudniej było się przygotować. - Sporo ponad 2,5 tys. osób od czwartkowego popołudnia przewinęło się przez dworzec w Przemyślu. Małe dzieci, często samotne kobiety. Mamy do czynienia z bardzo zorganizowaną grupą, która wie, gdzie i po co przyjechała. Są sympatyczni, wdzięczni za pomoc - mówił prezydent Przemyśla.

Wojciech Bakun tłumaczył też, że w samym Przemyślu na przyjezdnych czeka ponad 300 miejsc noclegowych, z czego 70-80 na dworcu, a ponad 250 w okolicznych szkołach. W nocy z czwartku na piątek nie wszystkie zostały wykorzystane. - Poza tym fantastyczna jest odpowiedź mieszkańców, którzy piszą, dzwonią, że są w stanie przyjąć dwie, trzy czy cztery osoby. Ok. 25 osób mieszkało u przemyskich rodzin. A dziś pojechały dalej. Sami namawialiśmy, żeby zostały na noc i ruszały w dzień, a nie np. o 4 w nocy - dodał prezydent miasta. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny