"Czasami pojawia się lęk, innym razem płacz". Trudna rola przewodników w Muzeum na Majdanku

- Bardzo emocjonalne reakcje na to, co można zobaczyć w obozie, pojawiają się głównie wśród grup żydowskich z całego świata. I wtedy trzeba wykazać się dużą dozą cierpliwości i wrażliwości, ale też niewątpliwie uszanować wrażliwość samych zwiedzających - mówi Łukasz Mrozik, przewodnik Muzeum na Majdanku.
Zobacz wideo

Julia pierwszy odwiedziła Muzeum Auschwitz-Birkenau kilka lat temu. Była wówczas 19-latką. Z książek wiedziała, czym był Holocaust. - Jednak to pojęcie było zawsze dla mnie dość abstrakcyjne. Dopiero kiedy zobaczyłam artefakty należące do ofiar, a także zdjęcia ofiar, zdałam sobie sprawę z ogromu tej zbrodni. Uświadomiłam sobie, że miliony ofiar, o których bardzo często czytamy w statystykach, to byli ludzie tacy jak my - mówi Julia, przewodniczka z Majdanka. Ogłoszenie o kursie znalazła na Facebooku. Zgłosiła się, zdała egzamin i tak została przewodniczką.

 

Łukaszowi Mrozikowi o naborze na kurs powiedziała mama, która znalazła ogłoszenie w jednej z gazet. Łukasz interesował się historią, a studiował anglistykę (znajomość języków jest tu ważna). Postanowił się zgłosić. Kurs odbywał się w weekendy. Nauczał nie tylko o historii obozu. Jego uczestnicy przechodzili też szkolenie z tego, jak reagować na emocje zwiedzających.

Od kilku lat Łukasz już na stałe pracuje w Muzeum na Majdanku. Przyznaje, że nie jest to łatwe zadanie. Przewodnik musi być przygotowany na różne emocje gości - czasami pojawia się lęk, innym razem płacz. Zwiedzający bardzo różnie przeżywają wizyty w miejscu kaźni. Muzeum to przecież były niemiecki obóz koncentracyjny, który działał na obrzeżach Lublina od października 1941 roku do lipca 1944 roku. Był miejscem masowej eksterminacji. W obozie zginęło około 59 tysięcy Żydów oraz około 19 tysięcy obywateli innych narodowości, głównie Polaków i Białorusinów.

- Bardzo emocjonalne reakcje na to, co można zobaczyć w obozie, pojawiają się głównie wśród grup żydowskich z całego świata. I wtedy trzeba wykazać się dużą dozą cierpliwości i wrażliwości, ale też niewątpliwie uszanować wrażliwość samych zwiedzających - mówi Łukasz Mrozik.

Wśród eksponatów w muzeum znajdziemy m.in. obozowe dokumenty, grypsy więźniów pisane do najbliższych, ale także stroje więźniarskie, w tym pasiaki, buty (m.in. drewniane i ze słomy) czy obozowe numery płócienne. Są też szczotki, szczoteczki, sztućce, walizki. Ogromne emocje wywołuje często widok pieców krematoryjnych, w których ginęli ludzie czy komór gazowych i łaźni. Trzeba wiedzieć, jak o tym rzetelnie, ale też empatycznie opowiadać.

Szukają kolejnych przewodników

Muzeum na Majdanku ponownie szuka przewodników i zaprasza na kurs. Oferta skierowana jest głównie do studentów, którzy interesują się historią, znają języki obce i chcą móc sobie dorobić. Zakwalifikowani kandydaci wezmą udział w bezpłatnym szkoleniu, które w formie dwóch weekendowych sesji odbędzie się już w marcu. Co ważne, nie trzeba studiować historii czy kierunków lingwistycznych.

 

- Studenci - przewodnicy zatrudnieni w naszym muzeum rozliczają się w systemie miesięcznym, a aktualne stawki to 60 zł płacone za oprowadzenie jednej grupy w języku polskim i 120 zł w językach obcych - mówi Łukasz Mrozik.

Co ważne, studenci, którzy ukończą kurs i będą chcieli pracować jako przewodnicy, mogą liczyć na elastyczny czas pracy. Muzeum dostosowuje się do przewodników, ustalając grafiki zwiedzania. Jeśli komuś będą pasowały na przykład tylko weekendy - jest taka możliwość. Więcej informacji na temat samego zgłoszenia można znaleźć na stronie internetowej placówki.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny