Nagroda berlińskiej Parady Równości dla szczecińskiej działaczki LGBT, którą Kaja Godek podała do sądu

Szczecińska działaczka na rzecz osób LGBT+ z nagrodą Berlin Pride. Monika "Pacyfka" Tichy została doceniona w kategorii "Opór" w dość wyjątkowym momencie. W przyszłym tygodniu stanie przed sądem w procesie cywilnym, który wytoczyła jej działaczka pro-life Kaja Godek.
Zobacz wideo

Monika "Pacyfka" Tichy została nagrodzona za reaktywację Stowarzyszenia Lambda Szczecin, organizację Marszu Równości w Szczecinie, działalność na rzecz osób LGBT+ i zaangażowanie w Strajk Kobiet. Informację o nagrodzie przyjęła na chłodno. - Mi to nie jest potrzebne, ale może dobrze jest z punktu widzenia sprawy, że tego typu rzeczy się dzieją, bo to zwraca uwagę opinii publicznej - komentuje w rozmowie z reporterem TOK FM.

Aktywistka podkreśla, że tego typu nagrody to zawsze dobra okazja, by mówić nie tyle o osobie, która je otrzymuje, ale o tym, co robi i dlaczego musi to robić. - W Polsce mamy duży problem z homofobią, z bifobią, z transfobią, z upolitycznianiem tematu tożsamości seksualnej i płciowej. Z przekłamaniami ludzi władzy świeckiej i duchowej. To działanie nie trafia w próżnię. Wiąże się z traumą, z krzywdą, z odrzuceniem i często ze śmiercią. Zapobieganie tragediom to jest coś, co robimy na co dzień jako Lambda. Te tragedie nie musiałyby mieć miejsca, gdyby nie to, że są ludzie, którzy powalają sobie na ocenianie życia innych osób - mówi Monika Tichy.

Sąd za "J***ć Godek!"

Nagroda berlińskiej Parady Równości trafia do Pacyfki w nietypowym momencie. We wtorek (22 lutego) aktywistka stanie przed sądem za słowa, które wypowiedziała podczas jednego z protestów po opublikowaniu wyroku TK zakazującego aborcji w Polsce. Wszystko działo się w styczniu ubiegłego roku. Tychy krzyczała do mikrofonu m.in.: "Powiedz, co zrobiłaś dla tysięcy niepełnosprawnych dzieci w Polsce. Nic nie zrobiłaś, więc w***dalaj. J***ć Godek!". Hasła te szybko podłapał obecny na manifestacji tłum.

Kaja Godek uznała, że to był atak na obronę życia i wzywanie do linczu. Nie udało się dojść do porozumienia na rozprawie pojednawczej. Godek domagała się publicznych przeprosin i 1000 złotych na cele związane z obroną życia. - Mogłam wpłacić te pieniądze, przeprosić i mieć spokój, ale nie o to chodzi, żeby dać się uciszyć - komentuje Tichy. Szybko dodaje też: "Nie żałuję". - Moje inwektywy w stosunku do Kai Godek były spontaniczne i wyrażały szczere uczucia po tym, jak zobaczyłam, że koledzy podrzucają ją w geście radosnego triumfu - dodaje. - Godek robi z siebie ofiarę, a to ja jestem osobą, którą ona atakuje. Dotyczy mnie nienawiść, którą szerzy do osób LGBT+ oraz do kobiet, które chcą mieć wybór w swoim własnym życiu - kwituje Monika "Pacyfka" Tichy.

Proces cywilny będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami. Przed sądem mają się odbyć dwie manifestacje. Pierwszą zgłosiły organizacje walczące o prawa kobiet, drugą organizacje pro-life.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny